Igrzyska Zimowe PyeongChang 2018 – Dzień I

Narciarstwo alpejskie: Krężel 8, Sikorski 15 w zjeździe.

W alpejskim centrum rozegrany został zjazd, czyli konkurencja przede wszystkim szybkościowa.  Od zawsze budził emocje, nie inaczej było i tym razem. Najszybsi zawodnicy osiągali prędkość blisko 100km/h. Maciej Krężel z przewodniczką Anną Ogarzyńską startujący w grupie B3 dla zawodników niewidomych i niedowidzących ukończyli przejazd na ósmym miejscu w grupie dziesięciu startujących.  W tej grupie dwóch zawodników w ogóle nie ukończyło zjazdu. Złoto trafiło do utytułowanego kanadyjskiego paraolimpijczyka Maca Marcoux.

Igor Sikorski startujący na monoski  zajął piętnastą pozycję, ale mogło być dużo lepiej. Pod koniec przejazdu, gdy mógł myśleć o uplasowaniu się w pierwszej ósemce Igor nie utrzymał równowagi i wywrócił się. Trzeba jednak dodać, że szybko się pozbierał i dotarł na metę z 7 sekundami straty do Andrew Kurka, który zgarnął złoty krążek  dla reprezentacji Stanów Zjednoczonych.

Pierwsze starty biathlonistów

Debiutująca na igrzyskach paraolimpijskich Iweta Faron zajęła ostatnie miejsce w biathlonowym sprincie na 6 km. Tegoroczna maturzystka wykazała wielki hart ducha, że w ogóle wystartowała. Tuż przed biegiem rozsypał się jej jedyny karabin, przystosowany do niepełnosprawności zawodniczki. Pożyczyła broń od Kamila Rośka, którą na strzelnicy popełniła siedem błędów.

-Pół godziny przed startem na przestrzelaniu zaciął mi się magazynek. Kiedy próbowaliśmy z trenerem go wyjąć, oderwało się ramię i broń zrobiła się nie do użytku. Nie było czasu na naprawy, a zapasowego karabinu nie ma. Każdy ma tylko jeden, przystosowany specjalnie do swojej niepełnosprawności – tłumaczyła Iweta.

Skupień w swoim biegu biathlonowym na 7,5 km zajął 11. Miejsce.

– Nie cierpię biathlonu i nie liczyłem na szczególnie dobre miejsce. Traktowałem ten start jak przetarcie przed konkurencjami biegowymi. Chciałem się „przepalić” i widzę, że fizycznie czuje się bardzo dobrze, więc w biegach miejsca na pewno będą dużo lepsze. A nie cierpię biathlonu dlatego, bo nie mam czucia w ręce, więc strzelanie zajmuje mi dwa razy więcej czasu na jednym „leżaku” niż rywalom. Jeszcze nigdy w życiu nie miałem mniej niż trzech kar. No i okazało się, że podtrzymałem tę passę w Pjongczangu – żartował za metą Skupień. Kamil Rosiek był 17- sty, a Piotr Garbowski 16-sty w tej samej konkurencji.

Fot. PKPar/Bartłomiej Zborowski