Złoty pokój w Alabamie, czyli Anna Harkowska mistrzynią świata w parakolarstwie szosowym

Anna Harkowska wygrała wyścig ze startu wspólnego (klasa C5) podczas Mistrzostw Świata w Parakolarstwie Szosowym, które w dniach 4-7 września 2026 r. odbywały się w Huntsville w stanie Alabama.

– To jest ogromna radość, nie mogę w to uwierzyć! – nie ukrywa Anna Harkowska. – Wszystko wyszło tak, jak sobie wyśniłam. Nigdy nie zdobyłam złotego medalu ze startu wspólnego. Ostatnie złoto było dziewięć lat temu w jeździe na czas.

Natomiast ostatnie złoto dla Polski na tych mistrzostwach świata było dzień wcześniej – zdobyła je Rita Malinkiewicz w klasie T2. Czy może to być przypadek, że obie zawodniczki mieszkają w jednym pokoju?

– Trener mówi: złoty pokój – śmieje się Anna.

Ponad siły, tylko charakter

Polka na finiszu o dosłownie pół roweru była lepsza od Francuzki Margot Boulet, trzecia tuż za nimi na metę wpadła Alana Forster z Australii. Zanim jednak do tego doszło, trzeba było pokonać 69 km ze średnią prędkością 39,07 km/godz. Na początku jednak prędkość była o wiele niższa.

– Wyścig zaczął się tak, że nikt nie chciał jechać – opowiada Anna Harkowska. – Nikt nie chciał „ciągnąć”, początkowo trochę Włoszka i ja na jej kole. Ale tętno miałam 120, jak na treningu regeneracyjnym. Wszystkie patrzyłyśmy, co się będzie działo. Zaczęły nas wyprzedzać po kolei wszystkie kategorie, które startowały później. Aż sędzia krzyczał, że nas zneutralizuje, jak nie zaczniemy się ścigać. W końcu Alana skoczyła, za nią Francuzka i ja. Rywalki się zebrały i zaczęły gonić, miały nas na 15-20 sekund, ale w pewnym momencie odpuściły.

Prowadząca trójka nie dawała się i utrzymywała dystans, a nawet go zwiększała. Pod koniec trochę chaosu wprowadziło przemieszanie z dwiema najlepszymi zawodniczkami z klasy C4, Amerykanką Samanthą Bosco i Australijką Tarą Neyland. W efekcie na finiszu Anna była już mocno zmęczona.

– Nie miałam siły w tym momencie, ale myślę: „teraz są mistrzostwa świata, Ania, wszystko i więcej, jak nie dasz rady i przewrócisz się przed metą, to wiedz, że próbowałaś” – wspomina reprezentantka Polski. – No i wymęczyłam ten finisz. Już więcej nie mogłam z siebie dać, ale udało się. To było ponad siły, to był już tylko charakter.

Anna Harkowska nie ukrywa, że to dla niej niezwykle ważny wynik.

– Dużo dla mnie znaczy, bo toruje mi w jakiś sposób drogę do igrzysk – tłumaczy. – Bo ostatnio byłam jakby jedną nogą w kadrze, a drugą poza nią. Myślę, że teraz moi trenerzy, partnerzy uwierzyli, że wszystko jest w zasięgu.

Fot. Paracycling Team Poland

Podobne wpisy