Powoli w górę. Reprezentacje Polski kobiet i mężczyzn wróciły z mistrzostw świata w goalballu

11. miejsce mężczyzn i 12. miejsce kobiet – to wyniki reprezentacji Polski w goalballu podczas pierwszego w historii występu łącznie obu drużyn na mistrzostwach świata. W chińskim Hangzhou w dniach 6-16 czerwca 2026 r. szczególnie bliska awansu do strefy medalowej była kadra męska.

– Ten mecz z Argentyną bardzo boli – przyznaje Piotr Szymala, koordynator i trener główny reprezentacji polskich goalballistek i goalballistów. – Nie umiałem się z tym pogodzić, bardzo to bolało, bo jednak chcieliśmy powalczyć o igrzyska, na które ostatecznie dostali się Niemcy z Chińczykami.

Chodzi o drugi mecz naszych goalballistów w fazie grupowej. Po zwycięstwie nad Finlandią 14:7, reprezentanci Polski przegrali z Argentyńczykami 6:7.

– Wygrywaliśmy cały mecz, prowadzimy jeszcze na 48 sekund przed końcem – opowiada trener Szymala. – Na 47 sekund przed końcem meczu dostajemy bramkę na remis, a na 12 sekund do końca rzucają nam na 7:6. Stąd duży niedosyt, bo przy remisie wyszlibyśmy z grupy z drugiego miejsca, nawet po bolesnej porażce z Japonią.

W trzecim meczu grupowym czekali Japończycy, mistrzowie igrzysk paralimpijskich w Paryżu. Wiadomo było, że będzie ciężko, choć do przerwy rywale prowadzili tylko dwoma golami.

– Później był niefortunny rzut karny, który jakby otworzył wynik drugiej połowy, bo zawodnikowi spadły z oczu plastry – mówi Piotr Szymala. – Pani sędzia przyznała karnego i chociaż później delegat przyznał nam rację, że nie musiała tego robić, to nie da się już tego odwołać. Z dwóch bramek różnicy zrobiły się trzy i dalej już poszło.

Przegrana 4:14 oznaczała walkę o miejsca 9-16. Po wygranej 11:10 z Tajlandią, porażce 10:14 z Finlandią i pokonaniu po dogrywce (po tzw. złotym golu) 7:6 Kanady, Polacy zajęli ostatecznie 11. miejsce. Wygrali gospodarze, Chińczycy, którzy w finale pokonali 7:1 Niemców, trzecie miejsce zdobyli Brazylijczycy, po zwycięstwie 10:6 nad Japonią.

Analiza wsteczna

– Wiadomo: analiza wsteczna zawsze skuteczna – uśmiecha się Bartłomiej Niesyczyński, kapitan reprezentacji Polski. – Taki jest sport. Argentyńczycy okazali się nieco lepsi i ciężko było na gorąco ocenić, dlaczego. Na głębszą analizę przyjdzie jeszcze czas.

Cieszy go jednak postawa drużyny w drugiej części turnieju, choć była to walka o miejsca 9-16.

– Byliśmy w stanie zmotywować się na te mecze, które rozgrywaliśmy ze świadomością, że nie dadzą nam takiego wyniku, jakiego oczekiwaliśmy – podkreśla. – To zawsze jest trudne, ale my, jako drużyna, zareagowaliśmy w pozytywny sposób, a indywidualnie każdy z nas był w stanie na bieżąco poprawiać swoje błędy.

Jego zdaniem, drużyna była do turnieju dobrze przygotowana, choć negatywny wpływ mógł mieć fakt, że o awansie na mistrzostwa zawodnicy dowiedzieli się bardzo późno, bo dopiero dwa miesiące temu. Tak naprawdę męska kadra powinna być pewna awansu już pod koniec 2025 roku. Zajmowała miejsce na początku drugiej dziesiątki światowego rankingu, a to on miał decydować o tym, które reprezentacje jadą na mistrzostwa, gdzie rywalizuje po 16 drużyn kobiecych i męskich. Niejako w trakcie gry zmieniono jednak przepisy i to już nie ranking miał być kluczowy pod kątem awansu na mistrzostwa. Polska protestowała, słano pisma i zabiegi działaczy trafiały na podatny grunt. Jednak dopiero wycofanie się reprezentacji Iranu rozwiązało zawiły problem, dając miejsce na mistrzostwach naszym zawodnikom, którzy byli na pierwszej pozycji na „ławce rezerwowych”.

– Są to pewne niuanse, które mogą mieć wpływ na ostateczny wynik – podkreśla Bartłomiej Niesyczyński. – W tych bardzo bliskich wynikowo meczach mogło tego ułamka przygotowania zabraknąć. Ale też w ostatnim meczu, w którym doprowadziliśmy do dogrywki, goniąc wynik z Kanadą, pokazaliśmy, że i w takich stykowych sytuacjach potrafimy wygrać mecz.

Polski goalball jest od pewnego czasu na fali wznoszącej. W 2023 roku Polacy zostali mistrzami świata juniorów (U19), a lider kadry, Marcin Czerwiński, jeden z najbardziej utalentowanych młodych zawodników goalballu na świecie, z 74 bramkami został królem strzelców turnieju w Sao Paulo. Młodzi zasilili reprezentacje seniorskie i w 2024 roku kadra kobiet zdobyła srebro, a mężczyźni brąz mistrzostw Europy Dywizji B. Oba rezultaty dały awans do Dywizji A i rok później, w mistrzostwach Europy w tej najwyższej klasie rozgrywek, mężczyźni zajęli szóste miejsce, a kobiety – siódme. Także i tym razem Marcin Czerwiński został królem strzelców (41 goli).

– Myślę, że nasze wyniki pokazują, że jesteśmy na dobrej drodze, bo zaczęliśmy od awansu do Dywizji A w Europie, potem były sukcesy już na tym poziomie rozgrywek, wysokie miejsce w rankingu i wreszcie wyjazd na mistrzostwa świata – ocenia Bartłomiej Niesyczyński. – Wydaje się, że igrzyska byłyby kolejnym naturalnym krokiem, choć wiadomo, że to jeszcze długa i trudna droga.

Widać progres

Optymizm panuje też w kadrze kobiet.

– Panie zrobiły maksimum tego, co na dziś mogły zrobić, zrobiły naprawdę duży progres – ocenia 12. miejsce na świecie trener Piotr Szymala.

Polki w meczach grupowych najpierw przegrały 0:10 z Japonkami, a potem 3:7 z Kanadyjkami, by w ostatnim meczu 6:5 pokonać Ukrainki. Pozostała im walka o miejsca 9-16. Nasze reprezentantki najpierw wygrały 11:9 z Argentyną, później jednak musiały uznać wyższość Koreanek (2:12) i Brytyjek (6:13).

– Bardzo się dziewczyny nakręcały, by jeszcze w tym ostatnim meczu powalczyć – opowiada trener Szymala. – Wiedziałem, że ciężko będzie z tymi Brytyjkami, ale do przerwy jakoś to jeszcze wyglądało. W drugiej połowie się już jednak rozjechało.

Mistrzyniami świata zostały ostatecznie Chinki, które w finale pokonały Izrael 12:4, a trzecie miejsce wywalczyły Turczynki po zwycięstwie 5:2 z USA. Pozytywnie o występie na mistrzostwach świata wypowiada się kapitanka naszej drużyny.

– Choć byłyśmy dwunaste na szesnaście drużyn, to uważam, że to jest nasz dobry występ, zwłaszcza zważywszy na fakt, że w rankingu światowym jesteśmy na miejscu piętnastym – mówi Aneta Wyrozębska. – Widzimy progres. Powoli, stopniowo idziemy w górę. Mam nadzieję, że następne mistrzostwa świata skończymy o kilka oczek wyżej. Pokonałyśmy na przykład drużynę Ukrainy, co nie udało nam się miesiąc wcześniej, na turnieju w Malmö w Szwecji. To zdecydowanie był dla nas najważniejszy mecz.

To grupowe zwycięstwo z Ukrainą było bardzo istotne pod kątem mentalnym. Podobnie kolejna wygrana – z Argentyną.

– To też psychicznie dobrze na nas podziałało, że jesteśmy w stanie wygrać z drużyną, z którą nigdy wcześniej nie grałyśmy – mówi kapitanka. – To zawsze jest coś nowego, gdy na boisku spotyka się zespół, którego się nie zna. Wiemy też, że Argentyna jest na podobnym do nas poziomie, cieszymy się więc, że udało się z nimi wygrać.

Aneta Wyrozębska wie, nad czym szczególnie musi z koleżankami z kadry popracować.

– Cały czas, niezmiennie, nad obroną, bo niektóre mecze wygrywa się właśnie obroną, a piłka tak czy siak w pewnym momencie musi wejść – tłumaczy. – Trzeba mieć bardzo stabilną defensywę, a na mistrzostwach zdarzało nam się popełniać proste błędy, które nie powinny się wydarzyć. To jest więc też trochę praca nad mentalem, żeby od początku do końca utrzymywać pełną koncentrację.

Jest więc nad czym pracować, a trener Szymala ma już plan, jak wzmocnić drużynę.

– Jak gra pierwsza trójka, czwórka, to jest troszkę lepiej – podkreśla. – Dlatego szukam rozwiązań i mam na przykład na oku dwie zawodniczki, które mogłyby wejść do kadry, żeby poprawić siłę rzutu i obronę. Natomiast dwunaste miejsce to i tak jest wynik ponad stan.

Teraz czas na dalszą pracę, by systematycznie piąć się w górę. Jeszcze w tym roku, w listopadzie, odbędą się mistrzostwa świata juniorów, a w kolejnym – mistrzostwa Europy i turniej kwalifikacyjny do igrzysk w Los Angeles.

– Do tej pory byliśmy dość daleko w rankingach – mówi trener Piotr Szymala. – Od pewnego czasu wszyscy już jednak wiedzą, gdzie leży Polska i jaki potencjał mają nasi zawodnicy.

Składy reprezentacji Polski

  • Kobiety: Zuzanna Guzowska, Emilia Kuźmiczuk, Alicja Mazur, Katarzyna Twardoch, Ewa Więckowska, Aneta Wyrozębska (kapitanka)
  • Mężczyźni: Marcin Czerwiński, Damian Hortecki, Filip Kłaczkiewicz, Dominik Mędrala, Bartłomiej Niesyczyński (kapitan), Szymon Tyburski
  • Sztab: Piotr Szymala (trener koordynator), Filip Szymala (asystent trenera), Szymon Bujok (psycholog), Monika Jędrzejczyk (fizjoterapeutka), Michał Soblik (fizjoterapeuta)

Podobne wpisy