I RUNDA PARAPŁYWACKIEGO GRAND PRIX

BYDGOSZCZ 02-03.03.2024r

GP Bydgoszcz (2)

ORGANIZATOR:

Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych „START”, Ul. Konwiktorska 9/2, 00-216 Warszawa,

tel.: 22/6593011, mail: biuro@pzsnstart.eu

INSTYTUCJE FINANSUJĄCE:

Ministerstwo Sportu i Turystyki

➢ Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

WSPÓŁPRACA:

Bydgoskie obiekty sportowe

➢ASTORIA BYDGOSZCZ

TERMIN I MIEJSCE ZAWODÓW:

➢ Termin: 2-3.03.2024

➢ Miejsce zawodów: PŁYWALNIA ASTORIA BYDGOSZCZ ULICA KRÓLOWEJ JADWIGI 2385-231 BYDGOSZCZ

Basen 50 m, 10 torów, pomiar czasu elektroniczny

ZAKWATEROWANIE:

➢ Informacja o ZAKWATEROWANIU zostanie przesłana do ekip na 2 dni przed rozpoczęciem zawodów UDZIAŁ W ZAWODACH.

W zawodach mogą uczestniczyć osoby Z niepełnosprawnOŚCIAMI z aktualnym oRZECZENIEM O niepełnosprawności:

  • formalnie zgłoszone do zawodów;
  • posiadający do wglądu aktualne zaświadczenie lekarskie;

Warunkiem udziału w zawodach jest zgłoszenie przesłane organizatorom drogą elektroniczną – do 10.02.2024 r., na adres e-mail: BARTOSZ.SOJKA@PZSNSTART.EU z dw: beata.pozarowszczyk-kuczko@pzsnstart.eu

Zgłoszenia należy przesłać w dwóch plikach – zaproszenie (zgłoszenie do zawodników do poszczególnych konkurencji – na adres tomasz.bachorz@op.pl) – oraz załącznik 1 (zgłoszenie zawodników i pozostałych członków ekipy – do zakwaterowania).

SPOSÓB PRZEPROWADZENIA ZAWODÓW:

➢ Zawody rozgrywane będą seriami indywidualnie na czas w kategoriach kobiet i mężczyzn w formacie konkurencji wielu klas z systemem punktowym

➢ Każdy zawodnik może startować w dowolnej liczbie konkurencji

➢ Zawodnicy bez klasyfikacji medycznej ale posiadający orzeczenie o niepełnosprawności mogą wystartować w klasie AB.

BloK I – 2.03.2024 (Sobota)

50 m st. dowolnym kobiet Klasa S1-S13

50m st. dowolnym mężczyzn Klasa S1- S13

50m stylem dowolnym kobiet klasa AB

50m stylem dowolnym mężczyzn klasa AB

100m st. klasycznym kobiet Klasa SB1-SB14

100m st. klasycznym mężczyzn Klasa SB1-SB14

50m st. motylkowym kobiet Klasa S1-S13

50m st. motylkowym mężczyzn Klasa S1-S13 4

400m st. dowolnym kobiet Klasa S6-S14

400m st. dowolnym mężczyzn Klasa S6-S14

4 x50m st. zmiennym kobiet Open

4 x50m st. zmiennym mężczyzn Open

Blok II – 2.03.2024 (Sobota)

100m st. dowolnym kobiet Klasa S1-S14

100m st. dowolnym mężczyzn Klasa S1-S14

50m st. klasycznym kobiet Klasa SB1-SB13

50m st. klasycznym mężczyzn Klasa SB1-SB13

100m st. grzbietowym kobiet Klasa S1-S14 1

00m st. grzbietowym mężczyzn Klasa S1-S14

100m st. motylkowym kobiet Klasa S5-S14

100m st. motylkowym mężczyzn Klasa S5-S14

4 x 50m st. dowolnym kobiet Open

4 x 50m st. dowolnym mężczyzn Open

Blok III – 29.10.2023 (Niedziela)

50m st. grzbietowym kobiet Klasa AB

50m st. grzbietowym mężczyzn Klasa AB

50m st. grzbietowym kobiet klasa S1-S13

50m st. grzbietowym mężczyzn klasa S1-S13

150m st. zmiennym kobiet Klasa SM1-SM4

150m st. zmiennym mężczyzn Klasa SM1-SM4

200m st. zmiennym kobiet Klasa SM5-SM14

200m st. zmiennym mężczyzn Klasa SM5-SM14

200m st. dowolnym kobiet Klasa S1-S14

200m st. dowolnym mężczyzn Klasa S1-S14

Starty PK możliwe są w wyjątkowych przypadkach, za zgodą Organizatora. Klasa AB oznacza zawodników z orzeczeniem o niepełnosprawności – bez przyznanej klasy startowej. O kolejności w danej konkurencji decydować będzie liczba zdobytych punktów według tabeli punktowej World Para Swimming 2024.

NAGRODY:

Nagrodzeni zostaną najlepsi zawodnicy (I-III miejsce) w klasyfikacji OPEN na podstawie sumy punktów z dwóch najlepszych konkurencji: medale i nagrody.

Medale za każdą konkurencję (wyłączając konkurencje w kategoriach AB) będą wręczane za 3 pierwsze miejsca w kategorii OPEN, na podstawie punktów WPS 2024.

INFORMACJE DODATKOWE:

Zakwaterowanie i wyżywienie zapewnia organizator. Ponadto organizator ponosi koszty ubezpieczenia imprezy.

Organizator nie zapewnia transportu z miejsca zakwaterowania na pływalnię.

Z uwagi na ograniczoną ilość noclegów Organizator zastrzega sobie prawo do ograniczenia ilości osób towarzyszących.

Przed zawodami zostanie przeprowadzona klasyfikacja. Kluby, które zgłosiły zawodników do klasyfikacji napóźniej na dwa dni przed rozpoczęciem zawodów otrzymają wiadomość o godzinie zgłoszenia się do hotelu ZAWISZA ulica Gdańska 163 85-915 Bydgoszcz. Liczba miejsc na klasyfikację jest ograniczona.

Prosimy o zabranie ze sobą do wglądu posiadanej dokumentacji medycznej. Sklasyfikowane będą wyłącznie osoby uprzednio zgłoszone do klasyfikacji.

POSTANOWIENIA KOŃCOWE:

➢ Za bezpieczeństwo podczas zawodów odpowiedzialni są: ratownik medyczny, ratownik wodny oraz kierownicy ekip.

➢ Zgodnie z Ogólnym rozporządzeniem o ochronie danych Parlamentu Europejskiego i Rady (RODO) każdy uczestnik zawodów wyraża zgodę na przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych na potrzeby przeprowadzenia zawodów i publikacji wyników, jak również, aby jakiekolwiek treści multimedialne (zdjęcia, nagrania filmowe, wywiady, wyniki) mogły być wykorzystywane za wiedzą i zezwoleniem Organizatorów przez środki masowego przekazu (radio, prasę, telewizję, Internet) w celach marketingowych i promocyjnych.

➢ Brak zgody na powyższe uniemożliwia udział w zawodach.

➢ W sprawach nieujętych w komunikacie decyduje Organizator.

➢ Organizator zastrzega sobie prawo do nanoszenia zmian na Komunikat

zawsze i wszędzie #KibicujemyParalimpijczykom

PARYŻ NA HORYZONCIE, CZYLI PARALIMPIJSKIE PODSUMOWANIE 2023 ROKU.

Worek medali mistrzostw świata i Europy, zorganizowane w Polsce ważne wydarzenia sportowe, promocja aktywności fizycznej osób z niepełnosprawnościami, a już niedługo… igrzyska w Paryżu. Oto paralimpijskie podsumowanie 2023 roku.


Medal za medalem


Powiedzieć, że rok 2023 obfitował w sportowe sukcesy na arenie międzynarodowej, to nic nie powiedzieć.


Zaczęło się już w styczniu, gdy podczas mistrzostw świata w paranarciarstwie alpejskim w hiszpańskim Espot Michał Gołaś z przewodnikiem Kacprem Walasem wywalczyli brąz w kombinacji, a na odbywających się w szwedzkim Östersund mistrzostwach świata Witold Skupień zdobył złoto w biegu na 18 km techniką klasyczną oraz srebro na dystansie 10 km stylem dowolnym.

0

Grad medali był z kolei efektem startu naszej reprezentacji w mistrzostwach świata w parasnowboardzie, które w marcu miały miejsce w La Molinie w Hiszpanii. Monika Kotzian i Natalia Siuba-Jarosz przywiozły łącznie pięć krążków, w tym dwa złote.


Aż 14 medali zdobyli reprezentanci Polski podczas X Mistrzostw Świata w Paralekkoatletyce, które w lipcu odbywały się w Paryżu. Pięć złotych krążków, sześć srebrnych i trzy brązowe dało ostatecznie wysokie, 10. miejsce w klasyfikacji medalowej zawodów. Dodatkowo Renata Śliwińska wynikiem 9,21 m ustanowiła nowy rekord świata w pchnięciu kulą (klasa F40). Polscy sportowcy zdobyli też podczas tych mistrzostw 17 miejsc kwalifikacyjnych na igrzyska, które w 2024 r. także odbędą się w Paryżu.

1
fot. Bartłomiej Zborowski


Nie próżnowali też pływacy. Siedem medali, w tym dwa złote, a także trzy kwalifikacje paralimpijskie przywieźli z XI Mistrzostw Świata w Parapływaniu, które na przełomie lipca i sierpnia odbywały się w Manchesterze. Dwukrotnie mistrzem świata został Kamil Otowski, a trzy razy miejsce na podium zajął Jacek Czech.


Podium za podium


To oczywiście nie wszystko. W lipcu w czeskim Pilźnie Milena Olszewska została wicemistrzynią świata w parałucznictwie, zdobywając jednocześnie kwalifikację do igrzysk w Paryżu. Z kolei w sierpniu srebro mistrzostw świata w kolarstwie szosowym wywalczyły w Glasgow Otylia Marczuk z pilotką Ewą Bańkowską. Parakolarki zajęły drugie miejsce w wyścigu ze startu wspólnego. Marzena Zięba na mistrzostwach świata w podnoszeniu ciężarów, które pod koniec sierpnia odbywały się w Dubaju, wywalczyła w swojej kategorii wagowej brązowy medal, a także złoto w kategorii Total – za sumę podniesionych kilogramów w trzech próbach.


Niezwykły występ zanotowali reprezentanci Polski podczas wrześniowych parastrzeleckich mistrzostw świata w Limie. Każdy z naszych zawodników przywiózł ze stolicy Peru medal! Aż dwa razy na podium meldowała się Emilia Babska. Wyczyn naszych sportowców jest tym cenniejszy, że w zawodach brało udział aż 256 zawodników z ponad 50 państw. Po mistrzostwach nasza reprezentacja miała już łącznie cztery przepustki na igrzyska w Paryżu. W Rio były dwie kwalifikacje, w Tokio – trzy, jest więc progres.


Także we wrześniu Jolanta Majka i Michał Gadowski, parawioślarze startujący w konkurencji dwójek mieszanych, przywieźli brązowy medal z mistrzostw świata, które miały miejsce w stolicy Serbii, Belgradzie. Już wcześniej, wchodząc do finału, nasza para zapewniła sobie kwalifikację paralimpijską.


W październiku sześć medali przywieźli z kolei reprezentanci Polski z Mistrzostw Świata w Szermierce na Wózkach, które odbywały się we włoskim Terni. Złoto wywalczyła Kinga Dróżdż w szabli (kat. A), ogółem natomiast z ośmiu potencjalnych szans medalowych spełniło się aż sześć.

2
fot. Michał Dul


Nasi w czołówkach tabel


To tylko część zdobyczy medalowych reprezentantów Polski w najważniejszych zawodach międzynarodowych. Do tego dodać należy triumfy i medale w zawodach Pucharu Świata czy Pucharu Europy. Nasi zawodnicy wielokrotnie zajmowali też miejsca na podium mistrzostw Europy.


Choćby w lipcu, gdy w portugalskim Montemor-o-Velho parakajakarskim wicemistrzem Europy został Mateusz Surwiło, a brąz zdobyła Justyna Regucka. Mateuszowi niewiele zabrakło do medalu podczas odbywających się niedługo później mistrzostw świata. Fakt zajęcia przez niego czwartego miejsca musiała potwierdzić fotokomórka.


Prawdziwy worek medali przywieźli nasi zawodnicy z multidyscyplinarnych mistrzostw Europy, które w sierpniu rozgrywane były w holenderskim Rotterdamie. Różne stopnie podium zajmowali reprezentanci Polski w bocci, parastrzelectwie sportowym, parałucznictwie, parakolarstwie, parabadmintonie oraz parataekwondo.


Kolejny worek dorzucili paratenisiści stołowi, którzy we wrześniu wystartowali w mistrzostwach Europy w Sheffield w Wielkiej Brytanii. Nasi zawodnicy zdominowali rywalizację i z dziesięcioma złotymi, dwoma srebrnymi i czterema brązowymi krążkami zajęli niekwestionowane pierwsze miejsce w tabeli medalowej.


Zachwycali nie tylko seniorzy. Nie można nie wspomnieć o wspaniałym osiągnięciu polskich goalballistów, którzy w lipcu w brazylijskim Sao Paulo zdobyli mistrzostwo świata juniorów (U19). Lider kadry, Marcin Czerwiński, jeden z najbardziej utalentowanych młodych zawodników goalballu na świecie, z 74 bramkami został królem strzelców mistrzostw.

3
fot. Taba Benedicto/ CBDV


Setki gości zagranicznych


2023 to także rok organizacji w Polsce zawodów rangi międzynarodowej.


W lipcu w Warszawie odbyła się XXII już edycja zawodów Pucharu Świata w szermierce na wózkach „Szabla Kilińskiego”. W organizowanych przez Integracyjny Klub Sportowy AWF Warszawa zawodach udział wzięło tym razem ponad 200 zawodniczek i zawodników z 32 krajów. Reprezentanci Polski wywalczyli jeden srebrny medal i trzy brązowe.


Z kolei w sierpniu w Poznaniu odbyły się zawody z serii World Boccia Challenger. Organizowane były przez Polski Związek Bocci wraz ze Światową Federacją Sportową Bocci (BISFed). Zawody, objęte patronatem Polskiego Komitetu Paralimpijskiego, zaliczane są do światowego rankingu WorldBoccia. Udział w wydarzeniu wzięło ok. 350 osób, w tym ponad 100 zawodników z 30 krajów z czterech kontynentów (m.in. z Chin, Singapuru, Hongkongu, Kanady i USA). Nasi reprezentanci zdobyli pięć medali, w tym jeden złoty.


Niezwykłe wydarzenie Polski Komitet Paralimpijski zorganizował w czerwcu w Wągrowcu. To multidyscyplinarne zawody Dis+Abled European Summer Games 2023, współfinansowane ze środków programu Unii Europejskiej Erasmus+, w których wzięło udział niemal pół tysiąca osób z 12 państw. Zawodniczki i zawodnicy rywalizowali w dziesięciu letnich dyscyplinach: bocci, siatkówce na siedząco, goalballu, pływaniu, tenisie stołowym, kręglach, kolarstwie ręcznym, łucznictwie, wyścigach smoczych łodzi oraz żeglarstwie. To jednak nie same wyniki sportowe były najważniejsze. Sport i wspólna zabawa udowodniły, że nie ma granic, a niepełnosprawność, wiek czy płeć nie są powodem do wykluczenia. To był tydzień święta sportu, który na długo zapisze się w pamięci osób w nim uczestniczących.


Ze sportem do ludzi


Działalność Polskiego Komitetu Paralimpijskiego (PKPar) to także promocja sportu osób z niepełnosprawnościami. W 2023 roku Komitet na różne sposoby starał się popularyzować aktywność fizyczną i zdrowy styl życia.


Dla najmłodszych przeznaczone były zajęcia z cyklu „WF z paralimpijczykiem”, organizowane dzięki wsparciu PKN Orlen. Przedszkola i szkoły odwiedzili m.in. paralekkoatletki Joanna Oleksiuk i Renata Chilewska, parałuczniczka Milena Olszewska, paraszermierze Grzegorz Pluta, Michał Siatkowski i Adrian Castro, handbike’er Rafał Szumiec, parastrzelec sportowy Szymon Sowiński, parakajakarz Jakub Tokarz, parabadmintonista Bartłomiej Mróz czy reprezentanci Polski w goalballu do lat 19 – tegoroczni mistrzowie świata. Natomiast w ramach spotkań mentoringowych prezes PKPar, Łukasz Szeliga, odwiedził Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Niepełnosprawnych Ruchowo w Busku-Zdroju.


W maju każdy mógł spróbować swoich sił na strzelnicy parabiathlonowej, w parabadmintonie, siatkówce na siedząco, szermierce na wózkach i kolarstwie ręcznym w strefie PKPar na 24. Pikniku Olimpijskim w warszawskim parku Kępa Potocka. W tym samym parku w październiku odbyła się trzecia edycja Orlen Paralympic Run, w której udział wzięło około pół tysiąca osób – kobiet i mężczyzn, dzieci i dorosłych, pełnosprawnych i z niepełnosprawnościami – a wszystkie wolne miejsca rozeszły się w ciągu… niespełna dwóch dni. Każdy mógł wybrać dystans, któremu był w stanie sprostać. Jedna trasa liczyła więc kilometr, druga – pięć kilometrów. Wśród biegaczy nie zabrakło gwiazd sportu – Roberta Korzeniowskiego czy Joanny Mendak.

4
fot. Adrian Stykowski


W lipcu, przy okazji 51. Paralekkoatletycznych Mistrzostw Polski w Szczecinie, odbył się pierwszy Piknik Paralimpijski z Orlen. To wyjątkowe wydarzenie było doskonałą okazją do promocji wartości, które niesie ze sobą sport — zdrowego ducha rywalizacji, samodyscypliny, dążenia do doskonałości, a także zdrowego stylu życia. We wrześniu można było za to spróbować sił w sportach paralimpijskich na błoniach PGE Narodowego, podczas Narodowego Dnia Sportu. Przez cały rok, w ramach współfinansowanych przez PFRON oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki projektów „Bądź AKTYWNY! 2023” odbywały się zajęcia sekcji sportowych, a program „Sport dla Wszystkich! 2023” pozwolił zorganizować warsztaty sportowo-aktywizujące.


Z kolei współfinansowany ze środków PFRON projekt „Wspieramy Wszystkich” pozwolił zorganizować cykl warsztatów dla trenerów oraz instruktorów sportowych zainteresowanych podnoszeniem swoich kwalifikacji. Członkowie Rady Naukowej PKPar byli wśród prelegentów V Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Osoby z niepełnosprawnością w sporcie – teoria i praktyka”, a eksperci PKPar wzięli udział w debacie „Sport niepełnosprawnych – bariery rozwoju w regionie”, która miała miejsce podczas Europejskiego Forum Regionalnego Sportu.


Warto podkreślić, że dzięki wsparciu Fundacji UNAWEZA wraz z Corinne Klajdą, inicjatorką projektu #CorinneRunsForGood, w 2023 r. 12 paralimpijek z Polski i Ukrainy mogło liczyć na stypendia, dzięki którym łatwiej było im przygotowywać się do przyszłorocznych igrzysk.


Koniec roku to tradycyjnie już czas Plebiscytu Polskiego Komitetu Paralimpijskiego na Sportowca Roku #Guttmanny2023, który ma na celu wyłonienie najlepszego i najpopularniejszego sportowca 2023 roku. Zwycięzcą 5. edycji został Maciej Lepiato. Dwukrotny mistrz paralimpijski i pięciokrotny mistrz świata w skoku wzwyż odebrał 4 grudnia statuetkę autorstwa Andrzeja Renesa. Tego dnia, podczas Gali Finałowej Plebiscytu, wręczono łącznie 20 nagród i wyróżnień. Okolicznościowymi medalami z okazji jubileuszu 25-lecia Polskiego Komitetu Paralimpijskiego uhonorowano także pięciu trenerów oraz dziesięcioro zawodniczek i zawodników.


Cel: Paryż


Kto otrzyma statuetkę #Guttmanna2024? Zadecydują o tym najprawdopodobniej wyniki Igrzysk Paralimpijskich, które od 28 sierpnia do 8 września 2024 r. odbędą się w Paryżu. Wśród 4400 sportowców będą oczywiście także nasi reprezentanci. Dzięki wynikom z mijającego roku część z nich jest już pewna wyjazdu. Oby Kapituła 6. edycji Plebiscytu miała kłopoty bogactwa.

5
fot. Bartłomiej Zborowski

Informacja prasowa Polskiego Komitetu Paralimpijskiego

zawsze i wszędzie #KibicujemyParalimpijczykom

INTEGRACYJNA SPARTAKIADA DLA CZŁONKÓW PZSN START Ostrów Mausz, 15-17.12.2023r [GALERIA]

Ostrów Mausz, 15-17.12.2023r

Prawa autorskie zastrzeżone! Właścicielami praw są fotograf: Łukasz Misiuro/Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych Start
Zdjęcia do użytku niekomercyjnego.

Zezwala się na publikowanie w mediach społecznościowych, na kontach prywatnych lub jako informację mediową (prasową) dotyczącą wydarzenia lub bezpośrednio do promocji sportu osób z niepełnosprawnościami pod warunkiem podpisu / oznaczania:
Łukasz Misiuro/Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych Start

zawsze i wszędzie #KibicujemyParalimpijczykom

Wesołych Świąt

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia pragniemy złożyć serdeczne życzenia radości oraz spokoju. Niech te wyjątkowe dni przyniosą Wam wiele uśmiechu, wzruszeń i niezapomnianych chwil w gronie najbliższych. Niech nadchodzące Święta będą czasem pełnym ciepła i wzajemnej życzliwości, a Nowy Rok przyniesie wiele sukcesów oraz wyjątkowych momentów w Waszych sportowych i osobistych ścieżkach.
Z wyrazami szacunku, Zarząd i Pracownicy Polskiego Związku Sportu Niepełnosprawnych Start.


zawsze i wszędzie #KibicujemyParaolimpijczykom

15 najwybitniejszych. Wyróżniono trenerów oraz zawodniczki i zawodników 25-lecia PKPar

Pięciu trenerów oraz dziesięcioro zawodniczek i zawodników uhonorowano okolicznościowymi medalami z okazji jubileuszu 25-lecia Polskiego Komitetu Paralimpijskiego. Wyróżnienia wręczono 4 grudnia podczas gali, na której poznaliśmy także laureatów 5. edycji #Guttmannów2023.

W 2023 roku minęło ćwierć wieku od powołania do życia Polskiego Komitetu Paralimpijskiego, którego zadaniem jest m.in. propagowanie wartości sportu paralimpijskiego, takich jak odwaga, determinacja, inspiracja i równość. PKPar ma ustawowy mandat do reprezentowania polskiego sportu na arenie międzynarodowej, a także zapewniania udziału polskich sportowców z niepełnosprawnościami w igrzyskach paralimpijskich.

Jubileusz 25-lecia to doskonały moment, by wyróżnić najwybitniejszych spośród nich, a także uhonorować najlepszych szkoleniowców.

Wśród wyróżnionych przez Zarząd Polskiego Komitetu Paralimpijskiego trenerów 25-lecia znaleźli się:

  • Marek Gniewkowski – wybitny trener szermierki na wózkach. Wcześniej utytułowany zawodnik, olimpijczyk z Seulu (1988) i Barcelony (1992). Od ponad 25 lat związany z szermierką na wózkach. Specjalista od szabli. Wychował kilkoro mistrzów paralimpijskich: Dariusza Pendera, Jadwigę Polasik, Roberta Wyśmierskiego czy Grzegorza Plutę. Jego podopieczni zdobyli ponad 15 medali na igrzyskach paralimpijskich – od Sydney do Tokio.
  • Edward Dec – niezwykle doświadczony trener pływania. Odkrył i rozwinął talent Joanny Mendak, którą prowadził niemalże przez całą karierę sportową, podczas której zdobyła 6 medali igrzysk, trzykrotnie zostając mistrzynią paralimpijską, a także dziesiątki medali mistrzostw świata i Europy.
  • Zbigniew Lewkowicz – od ponad dekady jest trenerem głównym paralekkoatletycznej kadry Polski. Pod jego okiem nasi reprezentanci osiągają wysokie wyniki sportowe na arenie międzynarodowej i krajowej. Na co dzień trenuje zawodników w klubie „Start” Gorzów Wielkopolski – kuźni polskich talentów paralekkoatletycznych. Spod jego ręki wyszło wielu medalistów igrzysk paralimpijskich, w tym złoci Maciej Lepiato czy Renata Śliwińska.
  • Jakub Pieniążek – . Współpracuje z czołowymi polskimi kolarzami oraz zawodowymi grupami kolarskimi. . Pod jego czujnym okiem do swoich startów przygotowywał się najwybitniejszy polski specjalista od handbike’ów – Rafał Wilk. Współpraca ta zaowocowała 4 medalami paralimpijskimi oraz wieloma medalami mistrzostw świata. Z trenerem tym współpracowała również nasza brązowa medalistka paralimpijska z Tokio, Renata Kałuża.
  • Michał Dziubański – były reprezentant Polski w tenisie stołowym, zdobywał medale drużynowych mistrzostw Europy. Po zakończonej karierze zawodniczej został trenerem, m.in. przez 8 lat prowadził seniorską reprezentację Polski kobiet. Wywarł ogromny wpływ na rozwój sportowy wybitnej tenisistki stołowej – Natalii Partyki, zdobywczyni 6 złotych medali na igrzyskach paralimpijskich.
fot. Bartłomiej Zborowski

Zarząd PKPar uhonorował także dziesięcioro zawodniczek i zawodników 25-lecia. W gronie wyróżnionych znaleźli się:

  • Natalia Partyka – od niemal 25 lat reprezentuje nasz kraj na arenie międzynarodowej w paratenisie stołowym. To najbardziej utytułowana polska zawodniczka w historii igrzysk paralimpijskich. Jest dziesięciokrotną medalistką paralimpijską, w tym czterokrotną zwyciężczynią indywidualnie z igrzysk w Atenach, Pekinie, Londynie i Rio oraz dwukrotną mistrzynią w rywalizacji drużynowej w Rio i Tokio. To również wielokrotna medalistka mistrzostw świata i Europy, a także olimpijka z Pekinu, Londynu, Rio i Tokio.
  • Dariusz Pender – najbardziej utytułowany polski szermierz na wózku w historii startów w igrzyskach paralimpijskich. Zdobywca 9 medali, w tym 2 złotych (w rywalizacji szpadzistów w Sydney 2000 oraz Londynie 2012), 3 srebrnych oraz 4 brązowych. Podpora i lider naszych szpadzistów i florecistów w turniejach drużynowych podczas kolejnych sześciu igrzysk paralimpijskich. W latach 2000-2016 z kolejnych pięciu igrzysk wracał z medalami.
  • Alicja Jeromin (wcześniej: Fiodorow) – karierę rozpoczynała od tenisa stołowego, ale to paralekkoatletyka i sprinty zrobiły z niej gwiazdę polskiego sportu paralimpijskiego. Podobnie jak Natalia Partyka i Dariusz Pender, z pięciu kolejnych igrzysk wracała z medalami (od Aten do Tokio). Nie ma na świecie sprinterki, która tak długo utrzymywałaby się na światowym topie. Zdobywczyni 8 medali paralimpijskich: 4 srebrnych i 4 brązowych.
  • Katarzyna Gustos (kibicom znana lepiej pod nazwiskiem Pawlik) – obok Joanny Mendak, najbardziej utytułowana parapływaczka ostatniego 25-lecia. Gwiazda naszej reprezentacji paralimpijskiej na igrzyskach w Atenach i Pekinie, podczas których zdobyła łącznie 7 medali, w tym dwukrotnie została mistrzynią na koronnym dystansie 400 metrów stylem dowolnym. Swoją kolekcję medalową uzupełniła 4 tytułami wicemistrzyni oraz jednym brązowym medalem.
  • Joanna Mendak – najbardziej utytułowana polska parapływaczka ostatniego 25-lecia, czyli okresu istnienia Polskiego Komitetu Paralimpijskiego. Specjalistka od stylu motylkowego. Po pierwszy tytuł mistrzyni paralimpijskiej sięgnęła w Atenach w wieku 15 lat na 100 metrów stylem motylkowym. Na kolejnych dwóch igrzyskach skutecznie broniła tytułu, przez dekadę będąc światową królową tego dystansu. Zdobywczyni 6 medali paralimpijskich: 3 złotych, srebrnego i 2 brązowych.
  • Barbara Bieganowska-Zając (przez lata startująca pod nazwiskiem Niewiedział) – czterokrotna mistrzyni paralimpijska, specjalistka w biegach średniodystansowych. Swój pierwszy złoty medal na najważniejszej imprezie dla parasportowców zdobyła w biegu na 800 metrów podczas igrzysk w Sydney w 2000 roku. Przez kolejne dwie edycjenie miała możliwości startu w igrzyskach, ale wróciła do paralimpijskiej rywalizacji w 2012 roku w Londynie i od tego czasu jest niekwestionowaną królową w biegu na 1500 metrów. Trzykrotnie sięgała po tytuł mistrzyni tego dystansu. Dodatkowo, w 2016 roku w Rio zdobyła także brązowy medal w biegu na 400 metrów, co tylko potwierdza, jak wszechstronną jest zawodniczką.
  • Patryk Chojnowski – najbardziej utytułowany polski paratenisista stołowy w historii startów na igrzyskach paralimpijskich. W swoim debiucie w igrzyskach w Londynie w 2012 roku sięgnął po tytuł mistrza paralimpijskiego. W Rio musiał uznać wyższość rywala z Chin, zdobywając srebrny medal. Tytuł mistrzowski odzyskał w wielkim stylu podczas igrzysk paralimpijskich w Tokio. Dodatkowo do swojego dorobku dorzucił srebro (Londyn 2012) oraz brąz (Rio 2016) w rywalizacji drużynowej.
  • Rafał Wilk – jego karierę żużlową przerwał wypadek, w wyniku którego porusza się na wózku. Nie załamał się. Obeznany z prędkością, zaczął trenować parakolarstwo, ścigając się na rowerach ręcznych. Upór i determinacja doprowadziły go do trzech tytułów mistrza paralimpijskiego, czym zdecydowanie przewodzi w historii startów polskich parakolarzy na igrzyskach. W debiucie w Londynie w 2012 roku zwyciężył zarówno w jeździe indywidualnej na czas, jak i w wyścigu ze startu wspólnego. W Rio obronił tytuł w jeździe na czas, a także dorzucił srebrny medal w wyścigu ze startu wspólnego.
  • Katarzyna Rogowiec – najbardziej utytułowana zawodniczka sportów zimowych w historii naszych startów na igrzyskach paralimpijskich. Jedna z dwóch kobiet w Polsce mogąca poszczycić się tytułem mistrzyni zimowych igrzysk paralimpijskich. Sukcesy odnosiła zarówno w paranarciarstwie biegowym, jak i w parabiathlonie. Gwiazda Zimowych Igrzysk Paralimpijskich w Turynie w 2006 roku, podczas których dwukrotnie zwyciężała w biegach na 5 i 15 km. Przynależność do światowej czołówki udowodniła na kolejnych igrzyskach w Vancouver, gdzie sięgnęła po brązowy medal w biegu na 15 km. Była członkini Rady Zawodniczej przy Międzynarodowym Komitecie Paralimpijskim (IPC) oraz Światowej Agencji Antydopingowej (WADA).
  • Maciej Lepiato – wielokrotny reprezentant Polski w paralekkoatletyce. Wybitny specjalista od skoku wzwyż. Dwukrotny mistrz paralimpijski: z Londynu (2012) oraz Rio (2016), gdzie ustanowił aktualny do dziś rekord świata na poziomie 219 centymetrów. Niezwykłym hartem ducha wykazał się podczas igrzysk w Tokio, gdzie wystartował po ciężkiej, przewlekłej kontuzji, lecz wywalczył brązowy medal. Wielokrotny mistrz świata, laureat tegorocznych Guttmannów w kategorii Sportowiec Roku.
fot. Bartłomiej Zboroswski

Informacja Prasowa Polskiego Komitetu Paralimpijskiego

zawsze i wszędzie #KibicujemyParaolimpijczykom

Finał Parapływackiego Grand Prix Polski 2023 Łódź [GALERIA]

Łódź 28-29.10.2023

Prawa autorskie zastrzeżone! Właścicielami praw są fotograf: Bartłomiej Zborowski oraz organizator: Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych START
Zdjęcia do użytku niekomercyjnego.

Zezwala się na publikowanie w mediach społecznościowych, na kontach prywatnych lub jako informację mediową (prasową) dotyczącą wydarzenia lub bezpośrednio do promocji sportu osób z niepełnosprawnościami pod warunkiem podpisu / oznaczania:
Bartłomiej Zborowski / Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych START

DZIEŃ 2

DZIEŃ 1

zawsze i wszędzie #KibicujemyParaolimpijczykom

Najwyższe miejsce siatkarzy na siedząco w historii występów w mistrzostwach Europy

foto: Paravolley Europe

Męska reprezentacja Polski w piłce siatkowej na siedząco zajęła finalnie czwarte miejsce podczas Mistrzostw Europy, które odbyły się w dniach 9-15 października 2023 r. we włoskiej miejscowości Caorle, niedaleko Wenecji. To najwyższa pozycja naszych zawodników w historii tego sportu. Kobiety z kolei zajęły z kolei siódme miejsce i to jest podobnie największy sukces jaki do tej pory osiągnęły.

Awans do najlepszej „czwórki” był cichym celem wyznaczonym przez Bożydara Abadżijewa, trenera głównego kadry narodowej mężczyzn.

– To był ambitny plan, ale realny – podkreśla po zakończeniu rywalizacji trener. – Brakuje nam do tych najlepszych, ale już niewiele.

foto: Paravolley Europe

W fazie grupowej porażką zakończył się tylko pierwszy mecz – z obrońcami tytułu, utytułowanymi siatkarzami Bośni i Hercegowiny 0:3 (20:25, 19:25, 10:25). W następnych spotkaniach górą byli nasi zawodnicy. Pokonali kolejno: Słowenię 3:1 (23:25, 25:14, 25:22, 25:12), Włochy 3:0 (25:18, 25:15, 25:14), Litwę 3:1 (25:18, 16:25, 25:14, 25:19) i Chorwację 3:2 (20:25, 26:24, 25:18, 19:25, 15:12). Ten ostatni mecz trener ocenia jako najlepszy w wykonaniu naszych zawodników.

– Celowaliśmy w ten mecz od początku, to był ostatni mecz grupowy, który rozstrzygał o pozycji, z której będziemy startować do ćwierćfinału – mówi Bożydar Abadżijew. – Nie łudziliśmy się. Gdyby nie poszło po naszej myśli, to byśmy trafili na Niemców i ciężko by było z nimi wygrać.

foto: Paravolley Europe

Po pokonaniu Chorwacji Polacy trafili w 1/4 finału na drużynę Łotwy. Wygrana 3:0 (25:19, 25:23, 25:19) oznaczała wejście do strefy medalowej, gdzie czekali właśnie Niemcy. Półfinałowy rezultat 0:3 (12:25, 14:25, 17:25) pokazał, dlaczego nasi zawodnicy nie chcieli na nich wpaść rundę wcześniej. Reprezentantom Polski pozostał mecz o brązowy medal z Ukrainą, ten jednak także zakończył się wynikiem 0:3 (17:25, 12:25, 16:25). Mistrzostwo Europy zdobyła ostatecznie Bośnia i Hercegowina, po pięciosetowym boju z Niemcami.

Nasza męska reprezentacja w siatkówce na siedząco jest obecna na arenie międzynarodowej od 1997 r. Dotychczas jedynie w 2005 r. udało się jej zająć piątą pozycję na mistrzostwach Europy. Czwarte miejsce z Caorle jest więc najlepszym do tej pory wynikiem w historii występów. Można powiedzieć, że Polska weszła do czołówki tej dyscypliny. Także siatkarze są doceniani indywidualnie. Nasz doświadczony libero, Robert Wydera, został wyróżniony nagrodą dla najlepszego przyjmującego turnieju. Z kolei jeden z najmłodszych zawodników, bardzo perspektywiczny Tomasz Grell, był w czołówce klasyfikacji najlepiej blokujących. To wszystko jeszcze nie wystarczyło do zdobycia medalu.

foto: Paravolley Europe

– Jeszcze nie teraz. Jednak Ukraińcy, Niemcy i Bośniacy są o ten level wyżej – podsumowuje brak medalu trener Abadżijew. – Natomiast poszliśmy o trzy miejsca w górę w stosunku do poprzednich mistrzostw Europy i dzięki temu mamy możliwość startowania w kilku imprezach międzynarodowych, gdzie będziemy grać z najlepszymi. O to nam chodziło, bo tych gier z najlepszymi bardzo nam do tej pory brakowało, a na grę z nimi trzeba sobie zasłużyć. Zasłużyliśmy i mamy kolejną szansę, żeby zrobić krok do przodu.

Celem kolejnych kroków jest awans na Igrzyska Paralimpijskie w Los Angeles w 2028 r. Znakomity wynik z mistrzostw Europy daje wiarę, że jest to możliwe.

foto: Paravolley Europe

Siatkarska kadra czeka

Rozwija się też kobieca reprezentacja Polski. Choć w pierwszym meczu grupowym nasze reprezentantki przegrały z Ukrainkami 0:3 (25:27, 16:25, 15:25), w kolejnych trzech miały do wykonania bardzo konkretny plan.

– Jak Słowenii seta się urwie, to będzie sensacja – mówił na początku mistrzostw Adam Malik, trener główny kadry narodowej kobiet. – Wszystko ustawiamy pod te dwa mecze: z Francją i Wielką Brytanią.

Sensacji nie było, Polki przegrały ze Słowenkami 0:3 (21:25, 20:25, 19:25), jednak dwa kolejne mecze grupowe wygrały zgodnie z planem, po 3:0 z Francją (25:23, 25:7, 25:11) oraz Wielką Brytanią (25:21, 27:25, 25:10), i awansowały do ćwierćfinału.

foto: Paravolley Europe

Tam czekały zbyt mocne Niemki i po meczu zakończonym wynikiem 0:3 (8:25, 10:25, 10:25) Polki rozpoczęły walkę o miejsca 5-8. Niewiele zabrakło, by zagrały o piąte miejsce. Nieznacznie przegrały jednak z Chorwatkami 2:3 (22:25, 24:26, 25:15, 25:16, 13:15.

– Pierwszymi meczami bardzo ładnie weszliśmy w turniej, natomiast później zabrakło szczęścia, bo mieliśmy tie-breaka, prowadziliśmy w nim dwoma punktami w końcówce i zabrakło dosłownie trzech punktów, żeby grać o miejsca 5-6 – mówi trener Malik. – Jak na nasze możliwości byłby to wynik sensacyjny.

Możliwości są zaś takie, jakie są. Do Włoch pojechało jedynie 10 zawodniczek, bo po prostu… tyle obecnie jest w Polsce siatkarek na siedząco. Na co dzień nie ma nawet możliwości zagrać podczas treningu w pełnych składach. Dlatego siódme ostatecznie miejsce – po ponownym zwycięstwie z Brytyjkami 3:0 (25:12, 25:7, 25:14) – jest wręcz wynikiem ponad stan.

– Pokazaliśmy może nie do końca samymi umiejętnościami, ale podejściem, charakterem, naprawdę nastawienie mentalne dziewczyn było na najwyższym poziomie, że pomimo różnych trudności i tak mogliśmy zagrać praktycznie o najlepszą piątkę w Europie, zabrakło nam trzech punktów – podkreśla trener Malik.

Zawodniczki nie wyjechały jednak z Włoch z pustymi rękami. Jako jedyna obok Bośni drużyna, Polska otrzymała certyfikat za tzw. zielone kartki, wręczane za przyznanie się podczas grania, że popełniło się błąd. Jest to rodzaj zespołowej nagrody fair play.

foto: Paravolley Europe

Na razie jest więc taka nagroda, a żeby przyszły medale, potrzeba poszerzenia składu i rywalizacji w kraju. Dlatego trener i cały sztab szkoleniowy, w tym Milena Rosner, mistrzyni Europy z 2005 r., olimpijka z Pekinu i była kapitan reprezentacji Polski, szukają nowych zawodniczek. Czekają treningi, zgrupowania, turnieje międzynarodowe, a w niedalekiej przyszłości… być może także wyjazd na igrzyska?

foto: Paravolley Europe
zawsze i wszędzie #KibicujemyParaolimpijczykom

Polki i Polacy walczą w Mistrzostwach Europy w Siatkówce na Siedząco

Po niedawnych sukcesach pełnosprawnych siatkarek i siatkarzy, reprezentacje Polski kobiet i mężczyzn w siatkówce na siedząco ruszyły do walki w mistrzostwach Europy. Zaczęło się od porażek, jednak to dopiero początek, a zawody we włoskiej miejscowości Caorle, leżącej niedaleko Wenecji, potrwają do 15 października 2023 r.

photo: Paravolley Europe

Nasze reprezentantki przegrały pierwszy mecz grupowy z Ukrainkami 0:3 (25:27, 16:25, 15:25). W pierwszym secie Polki mogły sprawić sporą niespodziankę, prowadziły już 24:22. A przecież Ukrainki to m.in. brązowe medalistki mistrzostw Europy w 2019 r.

– Nigdy tak daleko nie „dojechaliśmy” z takim doświadczonym zespołem, jakim jest Ukraina – mówi Adam Malik, trener główny kadry narodowej kobiet. – Widać wykonaną pracę dziewczyn. Widać, że jako reprezentacja bardzo się rozwijamy.

Polskę reprezentują: Edyta Abramska, Danuta Bujok, Anna Dzierża, Magdalena Głowińska, Halina Kubica, Magdalena Majewska, Katarzyna Prusicka, Tatiana Sadza, Joanna Świderska oraz Ewa Wojciechowicz.

– Trzeba podkreślić, że niektóre z dziewczyn od 2-3 lat grają w siatkówkę na siedząco, a nawet w ogóle grają w siatkówkę, odbijają piłkę, więc progres, jaki zrobiły, jest naprawdę bardzo duży – podkreśla trener Malik.

photo: Paravolley Europe

Zawodniczki mają od kogo się uczyć. Adam Malik zaprosił do współpracy w sztabie szkoleniowym Milenę Rosner, mistrzynię Europy z 2005 r., olimpijkę z Pekinu i byłą kapitan reprezentacji Polski. Wspólnie chcą rozwijać tę dyscyplinę, co nie jest łatwe zwłaszcza w wydaniu kobiecym.

– Siatkówka na siedząco historycznie była dla osób, które w wyniku działań wojennych, misji traciły nogi. Z kolei na Śląsku wielu zawodników mamy z kopalni. Natomiast kobiety bardzo ciężko jest pozyskać do tej dyscypliny – tłumaczy trener Malik.

Niewiele jest w Polsce zawodniczek, nie ma więc także rozgrywek kobiecych. Jednak mimo tych trudności i długoletniej nieobecności na arenie międzynarodowej, wyniki reprezentacji są coraz ciekawsze. Na mistrzostwach Europy dwa lata temu nasze zawodniczki zajęły ósme miejsce, a rok temu na mistrzostwach świata – dwunaste.

W Caorle Polki grają w grupie B. Przed nimi mecze: ze Słowenią (10.10 o godz. 16), z Francją (12.10 o 9:30) i z Wielką Brytanią (13.10 o 9:15). Słowenki to czwarty zespół ubiegłorocznych mistrzostw świata. Zwycięstwo Polek byłoby ogromną niespodzianką, lecz bardziej realne wydają się wygrane z pozostałymi dwoma zespołami.

– Jak Słowenii seta się urwie, to będzie sensacja – nie owija w bawełnę trener Malik. – Wszystko ustawiamy pod te dwa mecze: z Francją i Wielką Brytanią.

Dwa zwycięstwa dawałyby awans do ćwierćfinału z dość dobrego miejsca. A to realna szansa na poprawienie wyniku sprzed dwóch lat.

photo: Paravolley Europe

Celem „czwórka”

Awans do najlepszej „czwórki” – to cel, który zakłada Bożydar Abadżijew, trener główny kadry narodowej mężczyzn. W pierwszym meczu mistrzostw Europy nasi zawodnicy wpadli od razu na obrońców tytułu, reprezentantów Bośni i Hercegowiny. To także dwukrotni mistrzowie paralimpijscy oraz brązowi medaliści z Tokio i wicemistrzowie świata z 2022 r. Porażka 0:3 (20:25, 19:25, 10:25) ujmy więc naszym siatkarzom nie przynosi. Zwłaszcza gra Polaków w dwóch pierwszych setach napędziła rywalom stracha.

– Trochę się Bośniacy zdziwili – uśmiecha się trener Abadżijew. – Natomiast my aspirujemy do „czwórki”, więc progres zrobiliśmy i drużyna Bośni miała okazję się o tym przekonać. Zresztą gratulowali nam po meczu, mówiąc, że widać duży postęp i dobre perspektywy są przed naszą drużyną.

photo: Paravolley Europe

Rzeczywiście, polska siatkówka na siedząco w wydaniu męskim rośnie w siłę. Na arenie międzynarodowej panowie obecni są od 1997 r. Najwyższym wynikiem było piąte miejsce na mistrzostwach Europy w 2005 r. Było też parę szóstych pozycji.

– W „ósemce” się klasyfikujemy, poziomu nie obniżamy, ale był pewnego rodzaju „kryzys wiekowy”, gdy nasi doświadczeni zawodnicy niestety musieli kończyć kariery – opowiada Bożydar Abadżijew. – Ale pojawiło się kilku młodych, wysokich zawodników, bo jednak w siatkówce parametry mają znaczenie i to robi różnicę. Oprócz tego, mają o wiele lepsze warunki treningowe, niż to było jeszcze 10 lat temu, więc jest fajna perspektywa rozwoju i dobry moment dla męskiej reprezentacji na robienie progresu.

Na poprzednich mistrzostwach Europy panowie zajęli siódme miejsce. Dla części obecnych filarów reprezentacji była to pierwsza impreza rangi międzynarodowej. Dziś są już w innym miejscu. Okrzepli i na mistrzostwach we Włoszech liczą na więcej.

– Jako drużyna taki cel sobie postawiliśmy, ambitny, aczkolwiek realny, żeby się dostać do półfinału, a wtedy już nie wiadomo, różnie bywa – podkreśla trener. – Nie jest to zadanie łatwe, ale będziemy walczyć. Jest na to szansa, potwierdza to też ten pierwszy mecz.

Dalekosiężny cel jest o wiele bardziej ambitny. To awans na Igrzyska Paralimpijskie w Los Angeles w 2028 r.

Na to przyjdzie jeszcze czas. Na razie na włoskich mistrzostwach Polskę reprezentują: Dariusz Cegiełka, Tomasz Grell, Dawid Kołodziej, Tomasz Lebocha, Marek Libich, Marcin Polak, Piotr Siciński, Karol Szewczyk, Jacek Tomczak, Piotr Truszkowski, Rafał Wojtowicz i Robert Wydera. W kolejnych meczach grupy A zagrają: ze Słowenią (10.10 o godz. 11:30), z Włochami (11.10 o 9:15), z Litwą (11.10 o 15:45) i z Chorwacją (12.10 o 15:45).

Wszystkie mecze można oglądać na żywo w serwisie YouTube na kanale ParaVolley Europe.

photo: Paravolley Europe
zawsze i wszędzie #KibicujemyParaolimpijczykom

Sześć medali z ośmiu szans. Za nami Mistrzostwa Świata w Szermierce na Wózkach

Sześć medali zdobyli reprezentanci Polski podczas Mistrzostw Świata w Szermierce na Wózkach, które od 3 do 8 października 2023 r. odbywały się we włoskim Terni. Przedostatniego dnia swój drugi brąz na tych zawodach zdobył Michał Dąbrowski.

Dąbrowski od początku turnieju szpadzistów kat. B szedł jak burza. Jego wyższość musieli uznać kolejno: Matuko Rada z Izraela (15:2), Łotysz Olegs Garkuls-Gurevics (15:5) i Chińczyk Hu Daoliang (15:4). Dopiero w półfinale lepszy okazał się kolejny reprezentant Chin Qin Benjun.

– To była pierwsza ciężka walka, bo we wcześniejszych nie czułem presji – przyznaje Michał Dąbrowski. – Troszeczkę źle strategicznie do niej podszedłem.

Porażka 9:15 oznaczała mecz o trzecie miejsce z Antonem Dacko z Ukrainy, który przebił się do tego pojedynku wygrywając trzy walki w repasażach.

– Są osoby, z którymi dobrze mi się walczy, i są osoby, z którymi walczy mi się troszkę gorzej – mówi Dąbrowski. – Spotykałem się już z Antonem. Nasze walki wyglądają w ten sposób, że początek meczu mam zawsze bardzo dobry, nieźle mi idzie, czuję się pewnie, a w końcówkach zawsze lepiej idzie jemu. Dlatego nigdy nie zakładam, że wygram z Antonem.

Tym razem to Polak był górą, wygrywając 15:11 i zdobywając brązowy medal. Nie jest jednak do końca zadowolony. Podkreśla, że nastawiał się na złoto. Ostatecznie zdobyte podczas tych mistrzostw świata dwa brązy (wcześniej w szabli) ocenił jako wykonanie „planu minimum”.

Michał Dąbrowski odbierający brązowy medal w szpadzie kat. b foto: Lou Percival

W rywalizacji szpadzistów startowało jeszcze trzech Polaków. Ostatecznie Patryk Banach był 15., Kamil Rząsa 19., a Grzegorz Lewonowski 25. Z kolei w turnieju szpadzistów kat. A 18. miejsce zajął Michał Nalewajek, 21. Dariusz Pender, a 23. Norbert Całka. Wśród florecistek (kat. B) Sara Rogowska zajęła 11. pozycję, a Patrycja Haręza 26.

Ostatniego dnia mistrzostw wystąpiła drużyna szpadzistów. Panowie zaczęli od zwycięstwa 45:36 z Tajlandią, by w półfinale nieznacznie 40:45 przegrać z Chińczykami. Po kolejnych dwóch wygranych, z Japonią 45:23 i Wielką Brytanią 45:44, nasi zawodnicy zajęli ostatecznie piąte miejsce.

Wysoka skuteczność

Ostatecznie reprezentacja Polski wraca z Włoch z sześcioma medalami. Złoto wywalczyła Kinga Dróżdż w szabli (kat. A), srebro Adrian Castro w szabli (kat. B), a brązowe medale to zasługa Marty Fidrych (szpada kat. A), dwukrotnie Michała Dąbrowskiego (szabla i szpada kat. B) oraz drużyny szablistek (Kinga Dróżdż, Marta Fidrych, Karolina Strawińska i Jadwiga Pacek).

– Mówi się, że statystycznie ok. 33 proc. szans medalowych może się ziścić – podkreśla Michał Morys, trener główny kadry szermierki na wózkach. – W tym starcie z ośmiu możliwych szans medalowych spełniło się sześć. A jeżeli odejmiemy turnieje drużynowe, to spośród sześciu osób, co do których wstępnie można było szacować, że będą na podium, pięć zdobyło medale. Dlatego ten wynik uważam za bardzo dobry. Procent skuteczności mamy wyjątkowo udany.

Kinga Dróżdż ze złotym medal MŚ w szabli kat. a oraz trener Marek Gniewkowski foto. Michał Dul

Trener wyróżnił szczególnie Kingę Dróżdż, która wygrała turniej szablistek, choć po drodze miała sporo trudnych walk, a także Adriana Castro, który także musiał mocno się postarać, by dotrzeć do finału. Pochwały zebrali także Marta Fidrych, zwłaszcza za wygranie bardzo trudnej walki o trzecie miejsce, oraz Michał Dąbrowski, który zdobył swoje pierwsze medale mistrzostw świata. Choć do igrzysk w Paryżu jeszcze niemal rok, cała ta czwórka jest już pewna kwalifikacji. Kolejnych czworo zawodników ma na to szanse.

Marta Fidrych oraz trener Wojciech Ryczek po zdobyciu brązowego medalu w szpadzie kat. a, foto Bizzi Team

– Ten wynik świadczy o tym, że wykorzystujemy nasze kadry do maksimum – mówi trener Morys. – Jednak oprócz tego, że jest sześć medali, mamy kilka bardzo ciekawych debiutów.

Wśród debiutantów trener wyróżnił Sarę Rogowską, która w szpadzie była 10., a we florecie 11., Karolinę Strawińską, brązową medalistkę w turnieju drużynowym i 11. zawodniczkę w szpadzie, a także Patryka Banacha, który awansował do 1/8 finału w szpadzie, gdzie przegrał z późniejszym wicemistrzem, Brytyjczykiem Dimitrim Coutyą.

brązowa drużyna szablistek z trenerem Markiem Gniewkowskim foto Bizzi Team

Nowi zawodnicy są na wagę złota, ponieważ w polskiej szermierce na wózkach następuje zmiana pokoleniowa. Starzy mistrzowie niemal w komplecie skończyli karierę.

– Idzie ta zmiana pokoleniowa, natomiast kłopot w tym, że bardzo trudno jest pozyskać ludzi, którzy chcieliby uprawiać sport, poświęcić czas i siły na treningi – tłumaczy trener Michał Morys.

Dlatego podczas treningów zawodnicy korzystają ze współpracy z Polskim Związkiem Szermierczym, a także ze wspólnych zgrupowań z zawodnikami z zagranicy. Trener Morys podkreśla znakomitą współpracę z trenerami poszczególnych broni: Michałem Dulem (floret), Markiem Gniewkowskim (szabla) i Wojciechem Ryczkiem (szpada), a także czwórką fizjoterapeutów.

– Ułożenie pracy w taki sposób, żeby każdy wiedział, za co odpowiada, dzięki czemu zawodnicy też mają jasną, klarowną sytuację oraz zaufanie do trenerów, to jeden z mocnych punktów naszego zespołu – podsumowuje Michał Morys.

Rafał Ziomek oraz trener Michał Dul foto: Bizzi Team

zawsze i wszędzie #KibicujemyParaolimpijczykom

Trzy razy podium. Mistrzostwa Świata w Szermierce na Wózkach

Trzy medale – to dorobek reprezentantów Polski podczas trzeciego dnia Mistrzostw Świata w Szermierce na Wózkach, które od 3 do 8 października 2023 r. odbywają się we włoskim Terni.

autor: Bizzi Team

Wicemistrzem świata w szabli kat. B został Adrian Castro. Przyznaje, że lekko nie było. Po kolei trafiał na zawodników, których wolałby uniknąć.

– To była najtrudniejsza droga z możliwych – podkreśla.

Potwierdzeniem tych słów niech będzie fakt, że spośród 31 uczestników wszyscy rywale naszego zawodnika zakończyli turniej w pierwszej siódemce.

Adrian Castro zaczynał od 1/8 finału, gdzie trafił na mocnego Chińczyka Zhanga Jie.

– Walka o „ósemkę” była chyba najtrudniejsza w całym turnieju, trudniejsza nawet niż finał – zaznacza. – Mimo że wygrywałem w pewnym momencie 14:7, to walka skończyła się dopiero wynikiem 15:14 dla mnie. Mocno się nagłowiłem, nacierpiałem się w tym meczu niemiłosiernie, ale udało się wygrać, z czego bardzo się cieszę.

autor: Bizzi Team

Castro podkreśla, że po tej walce zeszło z niego ciśnienie. Dlatego Francuz Marc-André Cratère nie stanowił potężnej przeszkody – spotkanie skończyło się wynikiem 15:8. Trudniej było z mocnym Grekiem Panagiotisem Triantafyllou, jednak rezultat 15:10 dał naszemu zawodnikowi awans do finału. Tam czekał stary znajomy, Chińczyk Feng Yanke.

– Po cichu liczyłem, że tym razem sobie poradzę z moim odwiecznym rywalem – opowiada Castro. – Zwykle z nim wygrywałem, ale przychodzą te najważniejsze imprezy i gdzieś te walki „gubię”. Tak samo było w Tokio, gdzie przegrałem z nim walkę finałową.

Niestety, także i tym razem nie udało się Polakowi zdobyć złotego medalu.

– Przespałem początek walki – tłumaczy. – Zacząłem wynikiem 2:8 w pierwszej połówce walki, później było 3:10, więc jeśli walcząc do 15 trafień zaczyna się od takich wyników, to równie dobrze można się spakować i iść do domu. Ale zdjąłem maskę, przemyślałem to wszystko, zebrałem się w sobie i udało mi się jeszcze wyciągnąć na 14:13 dla mnie. Walka nagle zaczęła mieć inne oblicze, walczyłem tak, jak powinienem był walczyć od początku, tylko znów pojawił się moment dekoncentracji albo jakiegoś rozluźnienia, walki nie zamknąłem i przegrałem 14:15.

Za niecały rok igrzyska w Paryżu. Może do trzech razy sztuka?

autor: Bizzi Team

Grek dwa razy

Brązowy medal w tej samej kategorii zdobył Michał Dąbrowski. Dwie pierwsze walki poszły gładko. Polak pokonał 15:5 Włocha Davide’a Costiego i 15:2 Amerykanina Noaha Hanssena. W 1/8 finału czekał Grek Panagiotis Triantafyllou (z którym później walczył Adrian Castro). Dąbrowski przegrał 11:15.

– Walka była do wygrania, po prostu źle zacząłem ten mecz – wyjaśnia. – Źle „czytałem”, nie walczyłem z nim ze 2,5 roku i inaczej zapamiętałem walkę z nim. No i początek meczu przespałem. Trochę pecha, trochę przypadku i jak się wszystko zsumowało, zrobiła się nerwówka i ciężko było obronić. Dopiero po przerwie przemyślałem sprawę i zaczęło wychodzić, ale jednak zabrakło czasu na odrobienie wyniku.

Porażka nie kończyła turnieju. Michał Dąbrowski miał możliwość walki o brąz poprzez repasaże. Wykorzystał ją. Pokonał kolejno dwóch Francuzów: Maxime’a Valeta (15:11) oraz Marca-André Cratère’a (15:5) i w walce o brąz… ponownie wpadł na Greka Triantafyllou. Tym razem wyglądało to zupełnie inaczej. Skończyło się wynikiem 15:9 i brązowym medalem dla Polaka.

– Pierwszą walkę przespałem, zanim się zebrałem, to troszeczkę zabrakło czasu, żeby nadrobić, a w drugiej walce w sumie już wiedziałem, jak ona ma wyglądać i poszło lepiej – podsumowuje nasz reprezentant.

autor: Bizzi Team

Z piekła do nieba

Trzeciego dnia mistrzostw świata brązowy medal zdobyła także Marta Fidrych. Zmagania w szpadzie kat. A rozpoczęła od pokonania 15:7 reprezentantki gospodarzy Rebekki D’Agostino. Następnie wyższość Polki musiała uznać Aphinya Thongdaeng z Tajlandii (15:9). W ćwierćfinale lepsza od naszej reprezentantki okazała się jednak Yu Chui Yee z Hongkongu. Pojedynek zakończył się wynikiem 13:15.

– Ta walka była bardzo wyrównana – opowiada Marta Fidrych. – Przez cały czas wymieniałyśmy się prowadzeniem, raz ja, raz ona, raz remis, i tak właściwie przez całą walkę. Wymagała dużo kombinacji na pewno, wielu różnych zmian tempa, strategii, bo ona zmieniała, więc i ja musiałam zmieniać. Tak naprawdę mało zabrakło, więc żal po tej walce był bardzo duży, ale taki jest sport.

Naszej reprezentantce udało się zmobilizować na kolejne walki, trafiła bowiem do drabinki repasażowej – dla tych, którzy odpadli z walki o mistrzostwo świata. Najpierw pokonała Brytyjkę Gemmę Collis 15:10, potem Jewheniję Breus z Ukrainy 15:8, natomiast walka o brąz z Hiszpanką Judith Rodriguez Menendez zakończyła się niewielkim zwycięstwem Polki 15:14.

– To była dosyć ciężka walka, bo też nigdy nie walczyłam z tą przeciwniczką, jakoś nie spotykałyśmy się – opowiada Marta Fidrych. – Ona ma bardzo dobre warunki fizyczne, bo jest wyższa ode mnie, ale tutaj zaważyły detale na moją korzyść, przeciwnie niż w przypadku meczu z zawodniczką z Hongkongu. Ja popełniłam mniej błędów, byłam skuteczniejsza i może bardziej pewna zwycięstwa.

autor: Bizzi Team

Droga do medalu była więc niezwykle złożona.

– Jakbym mój występ miała jednym zdaniem określić, to powiedziałabym: z piekła do nieba. Dzięki temu, że jest system repasażowy, to mogłam „od kuchni” sięgnąć po ten brązowy medal – tłumaczy nasza reprezentantka. – Ten medal to duży krok w stronę Paryża, a wiadomo, że jest to celem nadrzędnym każdego sportowca. To też na pewno duża satysfakcja z tego, co udało mi się wypracować przez ostatnie dwa lata z nowymi trenerami, Sebastianem Gierdojciem i Wojciechem Ryczkiem, ze świetną ekipą, którą udało mi się zbudować w bardzo krótkim czasie. To taka nagroda za te nasze ciężkie dwa lata pracy.

autor: Bizzi Team

Drużyny poza podium

W szpadzie kat. A startowała także Kinga Dróżdż, która we Włoszech zdobyła już mistrzostwo świata w szabli indywidualnie i brąz z drużyną. Tym razem nie przebrnęła 1/8 finału i ostatecznie została sklasyfikowana na 14. miejscu.

W szpadzie kat. B Sara Rogowska zajęła miejsce 10., Karolina Strawińska 11., Jadwiga Pacek 20., a Patrycja Haręza 23.

Prócz medalistów, w szabli kat. B startował też Adam Jabłoński, który zajął 16. miejsce. Z kolei w kat. A Michał Siatkowski był 12., a Rafał Ziomek 22.

Następnego dnia walczyły drużyny. Nasze szpadzistki w pierwszym meczu nieznacznie 41:45 przegrały z Chinkami – późniejszymi mistrzyniami. Po kolejnej porażce 42:45 z Koreą Płd. i zwycięstwie 45:29 nad Włoszkami Polki zajęły ostatecznie 7. miejsce.

Z kolei szabliści w 1/4 finału przegrali 41:45 z gospodarzami, Włochami. Pokonując następnie rywali z Tajlandii 45:34 zajęli ostatecznie 5. miejsce.

zawsze i wszędzie #KibicujemyParalimpijczykom

„Chiński hattrick”. Kinga Dróżdż mistrzynią świata w szabli!

Kinga Dróżdż została mistrzynią świata w szabli (kat. A) pierwszego dnia Mistrzostw Świata w Szermierce na Wózkach, które od 3 do 8 października 2023 r. odbywają się we włoskim Terni. Drugiego dnia dołożyła brąz z drużyną.

Droga do indywidualnego złota w szabli nie była tak prosta, jak wskazywałyby na to niektóre wyniki.

– Swoją przygodę rozpoczęłam od meczu z Chinką, która – wbrew pozorom – nie jest łatwą przeciwniczką, ponieważ pochodzi z kraju, gdzie… nie ma słabych zawodników. Pokonałam ją jednak bez większych problemów – opowiada Kinga Dróżdż.

fot. Augusto Bizzi

Rzeczywiście, pojedynek z Chen Yuandong zakończył się wynikiem 15:2 dla Polki. Także następna walka, z Duean Nakprasit z Tajlandii, nie sprawiła naszej zawodniczce większych problemów i zakończyła się wynikiem 15:4. Potem było już trudniej.

– Moja trzecia walka była chyba w sumie najcięższa ze wszystkich – podkreśla Kinga. – Wynik może na to nie wskazywać, ale jest to Chinka, z którą mierzyłam się już kilkukrotnie w tym sezonie i mój bilans nie był korzystny. Ale byłam na nią przygotowana…

Ta Chinka to Gu Haiyan, która w poprzedniej rundzie pokonała inną naszą reprezentantkę w turnieju szablistek, Martę Fidrych (zajęła ostatecznie w turnieju siódme miejsce). Kinga pomściła koleżankę z kadry, wygrywając 15:8.

– W walce o finał zmierzyłam się z Węgierką – kontynuuje. – Walka była dość emocjonująca. Ja z tą Węgierką walczyłam o półfinał na igrzyskach w Tokio. Tam też prowadziłam i przegrałam 15:14. Absolutnie nie chciałam powtórki tej sytuacji.

fot. Lou Percival

Powtórzył się jedynie wynik, tym razem to jednak Polka była górą w pojedynku z Évą Andreą Hajmási. W finale czekała kolejna Chinka, Zou Xufeng.

– Byłam skoncentrowana, byłam przygotowana, wiedziałam, co chcę zrobić, chciałam narzucić swoje warunki i udało mi się takiego „chińskiego hattricka” ustrzelić – mówi Kinga z uśmiechem.

Pojedynek zakończył się wynikiem 15:7 i nasza reprezentantka mogła już tylko czekać na Mazurka Dąbrowskiego.

– Niezmiernie się cieszę, bo jest to coś, o czym marzyłam, coś, co sobie wizualizowałam, na co ciężko pracowałam – podkreśla. – Na pewno doda mi to pewności siebie. To kolejne doświadczenie zebrane w ciągu tych pięć lat, podczas których trenuję szermierkę na wózkach. Cieszy mnie to bardzo, napawa dumą i napędza do dalszej, ciężkiej pracy.

fot. Michał Dul

Brąz drużyny szablistek

Jeden medal nie wystarczył. Kolejnego dnia Kinga Dróżdż wspólnie z Martą Fidrych, Karoliną Strawińską i Jadwigą Pacek zdobyła brązowy medal w drużynowym turnieju szabli.

Najpierw nasze zawodniczki bez większych problemów pokonały 45:19 Brazylijki, jednak w półfinale nieznacznie przegrały z Ukrainkami 42:45. W meczu o brązowy medal zmierzyły się z drużyną Tajlandii.

– „Spięłyśmy się” mocno, chciałyśmy pokazać, że to my rządzimy – mówi Kinga Dróżdż o meczu wygranym ostatecznie 45:26. – Tajki mają bardzo doświadczoną zawodniczkę w kategorii B i dwie młode dziewczyny, takie pełne werwy i głodu w sobie. Wiedziałyśmy, że to nie będzie łatwy mecz, ale biorąc pod uwagę nasz dzisiejszy team spirit i nastroje, w jakich weszłyśmy na planszę na mecz o brąz, to myślę, że nikt by nas nie pokonał.

Photo Luca Pagliaricci / Bizzi Team

Tego samego dnia w „drużynówce” floretu wystąpili panowie w składzie: Michał Nalewajek, Dariusz Pender, Adam Jabłoński, Rafał Ziomek. Po zwycięstwie nad Indiami 45:20, starli się z Japończykami. Spotkanie było niezwykle zacięte, prowadzenie zmieniało się parokrotnie, ostatecznie jednak Polacy przegrali 43:45 i nie weszli do strefy medalowej. Po kolejnej przegranej z Wielką Brytanią 40:45 i wygranej z USA 45:29 zajęli ostatecznie siódme miejsce.

Photo Luca Pagliaricci / Bizzi Team

Dzień wcześniej panowie walczyli w turnieju indywidualnym floretu w kat. A i B. Żadnemu z naszych reprezentantów nie udało się dotrzeć do strefy medalowej. Ostatecznie najwyższe, siódme miejsce zajął w kat. A Michał Nalewajek. Po zwycięstwie z Argentyńczykiem Carlosem Freitasem 15:6, w 1/8 finału przegrał z Chińczykiem Sunem Gangiem 3:15. W walce o dalsze miejsca pokonał Niemca Juliusa Haupta 15:6 i kolegę z kadry, Rafała Ziomka (który ostatecznie był 12.) 15:10 oraz przegrał z kolejnym Chińczykiem Chengiem Yangiem 6:15.

Mistrzostwa świata potrwają do niedzieli, startuje w nich 17 zawodniczek i zawodników z Polski.

zawsze i wszędzie #KibicujemyParalimpijczykom

Medal dla każdego. Niesamowity wynik parastrzelców na mistrzostwach świata w Limie!

Niezwykły występ zanotowali reprezentanci Polski podczas parastrzeleckich mistrzostw świata w Limie. Każdy z naszych zawodników przywiózł ze stolicy Peru medal! Aż dwa razy na podium zameldowała się Emilia Babska.

Na zdjęciu: Emilia Babska podczas MŚ w Limie, autor Marek Marucha

Do finału konkurencji R8 karabin dowolny 3×40 strzałów, trzy postawy, na dystansie 50 m Emilia Babska weszła z ósmego miejsca, ostatniego, który dawał awans.

– Kwalifikacje „strzeliłam” na dobrym poziomie, ale nie najwyższym – przyznaje zawodniczka. – Z finałem było mi troszeczkę łatwiej. Dużą rolę odgrywają w nim tzw. umiejętności miękkie, bardziej predyspozycje psychiczne niż fizyczne. Jakiś czas temu zauważyłam, że to właśnie podczas finału jestem w stanie bardziej się skupić i odłączyć od tego, co się dzieje wokół, co pozwala mi w trakcie finałów osiągać wyższe wyniki, podczas gdy duża część zawodników bardzo przeżywa, bo finał to są ogromne emocje, szczególnie podczas mistrzostw świata. Tak naprawdę finał wygrywają ci, którzy są w stanie się od tych emocji odciąć.

Nerwy na wodzy najlepiej utrzymała Szwedka Anna Benson, jednak Polce wiele do złotego medalu nie zabrakło.

– Było naprawdę dobrze, przez cały finał byłam bardzo zadowolona ze swojej pracy, bo dla mnie dużo bardziej, niż osiągnięty wynik, liczy się sposób, w jaki pracuję na stanowisku i się zachowuję – mówi Emilia Babska. – Wiadomo, wynik też jest ważny, bo fajnie jest zdobyć medal, ale ta praca jest ważniejsza, bo ona może zadecydować o wynikach w przyszłości. Wiem z relacji trenera, że przez dużą część finału prowadziłam i miałam przewagę, później niestety, w ostatniej części, w postawie stojącej, Szwedka mnie pokonała, ale należało jej się to, bo strzelała bardzo dobrze. Tego dnia była nie do pobicia, strzelała praktycznie same wewnętrzne dziesiątki, na bardzo wysokim poziomie.

Na zdjęciu: Emilia Babska z trenerem Markiem Maruchą po zdobyciu srebra MŚ w konkurencji R8 karabin dowolny 3x 40 strzałów, trzy postawy, na dystansie 50 m

R8 to obecnie ulubiona konkurencja 23-letniej Emilii, która wyczynowo strzela od siedmiu lat. Tym razem skończyło się na wicemistrzostwie świata, jednak nasza reprezentantka i tak wysłuchała w Limie Mazurka Dąbrowskiego. Razem z Emilią Trześniowską i Markiem Dobrowolskim zdobyli złoto w klasyfikacji drużynowej R3 karabin pneumatyczny 60 strzałów leżąc na dystansie 10 m.

Historyczne złoto

– To jest historyczny złoty medal w drużynie – mówi dumny Marek Marucha, trener główny kadry narodowej parastrzelectwa sportowego. – Nasi mistrzowie świata drużynowo pokonali takie potęgi, jak Chiny, Korea, Ukraina… Było 12 drużyn! Naprawdę, ciężko jest znaleźć trzech zawodników na świecie, którzy równo, bardzo wysoko strzelają. A u nas udało się po pewnym okresie szkoleniowym doprowadzić do tego, że jesteśmy najlepsi na świecie.

na zdjęciu od lewej: trener Marek Marucha, Emilia Trześniowska, Marek Dobrowolski, Emilia Babska – Mistrzowie Świata w klasyfikacji drużynowej R3 karabin pneumatyczny 60 strzałów leżąc na dystansie 10 m.

Drugi medal drużynowy zdobyli Kacper Pierzyński, Szymon Sowiński i Maciej Burzyński w konkurencji P5 pistolet standard 40 strzałów na dystansie 10 m. Tym razem był to brąz. Polacy przegrali jedynie z reprezentantami Indii i Korei Płd.

– Chłopcy stanęli na wysokości zadania i dopięli swego, żeby ten medal osiągnąć – podkreśla trener Marucha. – Niewiele im zabrakło do srebrnego medalu. Nie były to wyniki na tak wysokim poziomie, jaki uzyskują. Zabrakło punktów do ich poziomu z poprzednich lat, natomiast cały czas można coś „wyskrobać” z tych ich wyników i osiągnąć ten medal, bo trzecia drużyna na mistrzostwach świata to też jest super sukces.

Dzięki uzyskanym w Limie wynikom indywidualnym, nasza reprezentacja wywalczyła dwie kolejne przepustki na przyszłoroczne Igrzyska Paralimpijskie w Paryżu. Obecnie z Polski kwalifikuje się czworo zawodników. W Rio były dwie kwalifikacje, w Tokio – trzy, jest więc progres, a jest jeszcze szansa na uzyskanie piątej przepustki.

na zdjęciu od lewej: Kacper Pierzyński, Maciej Burzyński i Szymon Sowiński – brązowi medaliści MŚ konkurencji P5 pistolet standard 40 strzałów na dystansie 10 m.

Interesujące zjawisko

W Limie dwa medale dołożyły zawodniczki z niepełnosprawnością wzroku. Wicemistrzostwo świata zdobyła Barbara Moskal w konkurencji VIS karabin pneumatyczny stojąc, a trzecie miejsce wywalczyła Katarzyna Orzechowska w konkurencji VIP karabin pneumatyczny leżąc.

– Rok był bardzo trudny, ponieważ dwie ważne imprezy były stosunkowo blisko siebie, ale na tyle daleko, że konieczne było pewne rozprężenie w przygotowaniach – tłumaczy Adam Dobosz, trener koordynator kadry narodowej osób niewidomych i słabowidzących w strzelectwie pneumatycznym.

Faktycznie, nieco ponad miesiąc przed mistrzostwami świata miały miejsce mistrzostwa Europy, gdzie zresztą Barbara Moskal zdobyła złoto i srebro, a Katarzyna Orzechowska złoto.

– Nie wszystko udało się w stu procentach zrobić, ponieważ wyniki, które dziewczyny osiągały w kwalifikacjach troszeczkę odbiegały od tego poziomu, który prezentowały wcześniej na treningach – mówi trener Dobosz. – Ale trzeba też wziąć pod uwagę, że to jednak start w mistrzostwach świata, trochę inne emocje, w związku z tym te wyniki naturalnie są troszeczkę inne, niż osiągane na treningach czy sprawdzianach. Niemniej wystarczało to do kwalifikacji do obu finałów, w których dziewczyny zaprezentowały się tak, jak to można było oglądać. Medal w każdej z konkurencji, każda z nich w obu konkurencjach była w pierwszej piątce, więc myślę, że to są osiągnięcia, z których dziewczyny mogą być zadowolone.

na zdjęciu od lewej: asystentka Katarzyna Moskal, Barbara Moskal, asystent Dariusz Modrzejewski , Katarzyna Orzechowska, trener Adam Dobosz

Ostatecznie nie było więc w reprezentacji Polski zawodnika, który wróciłby do kraju z pustymi rękami.

– To jest dość interesujące zjawisko, ponieważ rzadko się zdarza, żeby na mistrzostwach świata każdy miał medal – podsumowuje trener Marek Marucha. – Poziom jest bowiem wysoki, startowało 256 zawodników z pięćdziesięciu kilku państw. Tymczasem wszyscy nasi zawodnicy wrócili z medalami, indywidualnymi lub drużynowymi.

na zdjęciu od lewej: trener Marek Marucha,Emilia Trześniowska, Kacper Pierzyński, Maciej Burzyński, Szymon Sowiński, Marek Dobrowolski, Emilia Babska
zawsze i wszędzie #KibicujemyParalimpijczykom