Polki i Polacy walczą w Mistrzostwach Europy w Siatkówce na Siedząco

Po niedawnych sukcesach pełnosprawnych siatkarek i siatkarzy, reprezentacje Polski kobiet i mężczyzn w siatkówce na siedząco ruszyły do walki w mistrzostwach Europy. Zaczęło się od porażek, jednak to dopiero początek, a zawody we włoskiej miejscowości Caorle, leżącej niedaleko Wenecji, potrwają do 15 października 2023 r.

photo: Paravolley Europe

Nasze reprezentantki przegrały pierwszy mecz grupowy z Ukrainkami 0:3 (25:27, 16:25, 15:25). W pierwszym secie Polki mogły sprawić sporą niespodziankę, prowadziły już 24:22. A przecież Ukrainki to m.in. brązowe medalistki mistrzostw Europy w 2019 r.

– Nigdy tak daleko nie „dojechaliśmy” z takim doświadczonym zespołem, jakim jest Ukraina – mówi Adam Malik, trener główny kadry narodowej kobiet. – Widać wykonaną pracę dziewczyn. Widać, że jako reprezentacja bardzo się rozwijamy.

Polskę reprezentują: Edyta Abramska, Danuta Bujok, Anna Dzierża, Magdalena Głowińska, Halina Kubica, Magdalena Majewska, Katarzyna Prusicka, Tatiana Sadza, Joanna Świderska oraz Ewa Wojciechowicz.

– Trzeba podkreślić, że niektóre z dziewczyn od 2-3 lat grają w siatkówkę na siedząco, a nawet w ogóle grają w siatkówkę, odbijają piłkę, więc progres, jaki zrobiły, jest naprawdę bardzo duży – podkreśla trener Malik.

photo: Paravolley Europe

Zawodniczki mają od kogo się uczyć. Adam Malik zaprosił do współpracy w sztabie szkoleniowym Milenę Rosner, mistrzynię Europy z 2005 r., olimpijkę z Pekinu i byłą kapitan reprezentacji Polski. Wspólnie chcą rozwijać tę dyscyplinę, co nie jest łatwe zwłaszcza w wydaniu kobiecym.

– Siatkówka na siedząco historycznie była dla osób, które w wyniku działań wojennych, misji traciły nogi. Z kolei na Śląsku wielu zawodników mamy z kopalni. Natomiast kobiety bardzo ciężko jest pozyskać do tej dyscypliny – tłumaczy trener Malik.

Niewiele jest w Polsce zawodniczek, nie ma więc także rozgrywek kobiecych. Jednak mimo tych trudności i długoletniej nieobecności na arenie międzynarodowej, wyniki reprezentacji są coraz ciekawsze. Na mistrzostwach Europy dwa lata temu nasze zawodniczki zajęły ósme miejsce, a rok temu na mistrzostwach świata – dwunaste.

W Caorle Polki grają w grupie B. Przed nimi mecze: ze Słowenią (10.10 o godz. 16), z Francją (12.10 o 9:30) i z Wielką Brytanią (13.10 o 9:15). Słowenki to czwarty zespół ubiegłorocznych mistrzostw świata. Zwycięstwo Polek byłoby ogromną niespodzianką, lecz bardziej realne wydają się wygrane z pozostałymi dwoma zespołami.

– Jak Słowenii seta się urwie, to będzie sensacja – nie owija w bawełnę trener Malik. – Wszystko ustawiamy pod te dwa mecze: z Francją i Wielką Brytanią.

Dwa zwycięstwa dawałyby awans do ćwierćfinału z dość dobrego miejsca. A to realna szansa na poprawienie wyniku sprzed dwóch lat.

photo: Paravolley Europe

Celem „czwórka”

Awans do najlepszej „czwórki” – to cel, który zakłada Bożydar Abadżijew, trener główny kadry narodowej mężczyzn. W pierwszym meczu mistrzostw Europy nasi zawodnicy wpadli od razu na obrońców tytułu, reprezentantów Bośni i Hercegowiny. To także dwukrotni mistrzowie paralimpijscy oraz brązowi medaliści z Tokio i wicemistrzowie świata z 2022 r. Porażka 0:3 (20:25, 19:25, 10:25) ujmy więc naszym siatkarzom nie przynosi. Zwłaszcza gra Polaków w dwóch pierwszych setach napędziła rywalom stracha.

– Trochę się Bośniacy zdziwili – uśmiecha się trener Abadżijew. – Natomiast my aspirujemy do „czwórki”, więc progres zrobiliśmy i drużyna Bośni miała okazję się o tym przekonać. Zresztą gratulowali nam po meczu, mówiąc, że widać duży postęp i dobre perspektywy są przed naszą drużyną.

photo: Paravolley Europe

Rzeczywiście, polska siatkówka na siedząco w wydaniu męskim rośnie w siłę. Na arenie międzynarodowej panowie obecni są od 1997 r. Najwyższym wynikiem było piąte miejsce na mistrzostwach Europy w 2005 r. Było też parę szóstych pozycji.

– W „ósemce” się klasyfikujemy, poziomu nie obniżamy, ale był pewnego rodzaju „kryzys wiekowy”, gdy nasi doświadczeni zawodnicy niestety musieli kończyć kariery – opowiada Bożydar Abadżijew. – Ale pojawiło się kilku młodych, wysokich zawodników, bo jednak w siatkówce parametry mają znaczenie i to robi różnicę. Oprócz tego, mają o wiele lepsze warunki treningowe, niż to było jeszcze 10 lat temu, więc jest fajna perspektywa rozwoju i dobry moment dla męskiej reprezentacji na robienie progresu.

Na poprzednich mistrzostwach Europy panowie zajęli siódme miejsce. Dla części obecnych filarów reprezentacji była to pierwsza impreza rangi międzynarodowej. Dziś są już w innym miejscu. Okrzepli i na mistrzostwach we Włoszech liczą na więcej.

– Jako drużyna taki cel sobie postawiliśmy, ambitny, aczkolwiek realny, żeby się dostać do półfinału, a wtedy już nie wiadomo, różnie bywa – podkreśla trener. – Nie jest to zadanie łatwe, ale będziemy walczyć. Jest na to szansa, potwierdza to też ten pierwszy mecz.

Dalekosiężny cel jest o wiele bardziej ambitny. To awans na Igrzyska Paralimpijskie w Los Angeles w 2028 r.

Na to przyjdzie jeszcze czas. Na razie na włoskich mistrzostwach Polskę reprezentują: Dariusz Cegiełka, Tomasz Grell, Dawid Kołodziej, Tomasz Lebocha, Marek Libich, Marcin Polak, Piotr Siciński, Karol Szewczyk, Jacek Tomczak, Piotr Truszkowski, Rafał Wojtowicz i Robert Wydera. W kolejnych meczach grupy A zagrają: ze Słowenią (10.10 o godz. 11:30), z Włochami (11.10 o 9:15), z Litwą (11.10 o 15:45) i z Chorwacją (12.10 o 15:45).

Wszystkie mecze można oglądać na żywo w serwisie YouTube na kanale ParaVolley Europe.

photo: Paravolley Europe
zawsze i wszędzie #KibicujemyParaolimpijczykom

Sześć medali z ośmiu szans. Za nami Mistrzostwa Świata w Szermierce na Wózkach

Sześć medali zdobyli reprezentanci Polski podczas Mistrzostw Świata w Szermierce na Wózkach, które od 3 do 8 października 2023 r. odbywały się we włoskim Terni. Przedostatniego dnia swój drugi brąz na tych zawodach zdobył Michał Dąbrowski.

Dąbrowski od początku turnieju szpadzistów kat. B szedł jak burza. Jego wyższość musieli uznać kolejno: Matuko Rada z Izraela (15:2), Łotysz Olegs Garkuls-Gurevics (15:5) i Chińczyk Hu Daoliang (15:4). Dopiero w półfinale lepszy okazał się kolejny reprezentant Chin Qin Benjun.

– To była pierwsza ciężka walka, bo we wcześniejszych nie czułem presji – przyznaje Michał Dąbrowski. – Troszeczkę źle strategicznie do niej podszedłem.

Porażka 9:15 oznaczała mecz o trzecie miejsce z Antonem Dacko z Ukrainy, który przebił się do tego pojedynku wygrywając trzy walki w repasażach.

– Są osoby, z którymi dobrze mi się walczy, i są osoby, z którymi walczy mi się troszkę gorzej – mówi Dąbrowski. – Spotykałem się już z Antonem. Nasze walki wyglądają w ten sposób, że początek meczu mam zawsze bardzo dobry, nieźle mi idzie, czuję się pewnie, a w końcówkach zawsze lepiej idzie jemu. Dlatego nigdy nie zakładam, że wygram z Antonem.

Tym razem to Polak był górą, wygrywając 15:11 i zdobywając brązowy medal. Nie jest jednak do końca zadowolony. Podkreśla, że nastawiał się na złoto. Ostatecznie zdobyte podczas tych mistrzostw świata dwa brązy (wcześniej w szabli) ocenił jako wykonanie „planu minimum”.

Michał Dąbrowski odbierający brązowy medal w szpadzie kat. b foto: Lou Percival

W rywalizacji szpadzistów startowało jeszcze trzech Polaków. Ostatecznie Patryk Banach był 15., Kamil Rząsa 19., a Grzegorz Lewonowski 25. Z kolei w turnieju szpadzistów kat. A 18. miejsce zajął Michał Nalewajek, 21. Dariusz Pender, a 23. Norbert Całka. Wśród florecistek (kat. B) Sara Rogowska zajęła 11. pozycję, a Patrycja Haręza 26.

Ostatniego dnia mistrzostw wystąpiła drużyna szpadzistów. Panowie zaczęli od zwycięstwa 45:36 z Tajlandią, by w półfinale nieznacznie 40:45 przegrać z Chińczykami. Po kolejnych dwóch wygranych, z Japonią 45:23 i Wielką Brytanią 45:44, nasi zawodnicy zajęli ostatecznie piąte miejsce.

Wysoka skuteczność

Ostatecznie reprezentacja Polski wraca z Włoch z sześcioma medalami. Złoto wywalczyła Kinga Dróżdż w szabli (kat. A), srebro Adrian Castro w szabli (kat. B), a brązowe medale to zasługa Marty Fidrych (szpada kat. A), dwukrotnie Michała Dąbrowskiego (szabla i szpada kat. B) oraz drużyny szablistek (Kinga Dróżdż, Marta Fidrych, Karolina Strawińska i Jadwiga Pacek).

– Mówi się, że statystycznie ok. 33 proc. szans medalowych może się ziścić – podkreśla Michał Morys, trener główny kadry szermierki na wózkach. – W tym starcie z ośmiu możliwych szans medalowych spełniło się sześć. A jeżeli odejmiemy turnieje drużynowe, to spośród sześciu osób, co do których wstępnie można było szacować, że będą na podium, pięć zdobyło medale. Dlatego ten wynik uważam za bardzo dobry. Procent skuteczności mamy wyjątkowo udany.

Kinga Dróżdż ze złotym medal MŚ w szabli kat. a oraz trener Marek Gniewkowski foto. Michał Dul

Trener wyróżnił szczególnie Kingę Dróżdż, która wygrała turniej szablistek, choć po drodze miała sporo trudnych walk, a także Adriana Castro, który także musiał mocno się postarać, by dotrzeć do finału. Pochwały zebrali także Marta Fidrych, zwłaszcza za wygranie bardzo trudnej walki o trzecie miejsce, oraz Michał Dąbrowski, który zdobył swoje pierwsze medale mistrzostw świata. Choć do igrzysk w Paryżu jeszcze niemal rok, cała ta czwórka jest już pewna kwalifikacji. Kolejnych czworo zawodników ma na to szanse.

Marta Fidrych oraz trener Wojciech Ryczek po zdobyciu brązowego medalu w szpadzie kat. a, foto Bizzi Team

– Ten wynik świadczy o tym, że wykorzystujemy nasze kadry do maksimum – mówi trener Morys. – Jednak oprócz tego, że jest sześć medali, mamy kilka bardzo ciekawych debiutów.

Wśród debiutantów trener wyróżnił Sarę Rogowską, która w szpadzie była 10., a we florecie 11., Karolinę Strawińską, brązową medalistkę w turnieju drużynowym i 11. zawodniczkę w szpadzie, a także Patryka Banacha, który awansował do 1/8 finału w szpadzie, gdzie przegrał z późniejszym wicemistrzem, Brytyjczykiem Dimitrim Coutyą.

brązowa drużyna szablistek z trenerem Markiem Gniewkowskim foto Bizzi Team

Nowi zawodnicy są na wagę złota, ponieważ w polskiej szermierce na wózkach następuje zmiana pokoleniowa. Starzy mistrzowie niemal w komplecie skończyli karierę.

– Idzie ta zmiana pokoleniowa, natomiast kłopot w tym, że bardzo trudno jest pozyskać ludzi, którzy chcieliby uprawiać sport, poświęcić czas i siły na treningi – tłumaczy trener Michał Morys.

Dlatego podczas treningów zawodnicy korzystają ze współpracy z Polskim Związkiem Szermierczym, a także ze wspólnych zgrupowań z zawodnikami z zagranicy. Trener Morys podkreśla znakomitą współpracę z trenerami poszczególnych broni: Michałem Dulem (floret), Markiem Gniewkowskim (szabla) i Wojciechem Ryczkiem (szpada), a także czwórką fizjoterapeutów.

– Ułożenie pracy w taki sposób, żeby każdy wiedział, za co odpowiada, dzięki czemu zawodnicy też mają jasną, klarowną sytuację oraz zaufanie do trenerów, to jeden z mocnych punktów naszego zespołu – podsumowuje Michał Morys.

Rafał Ziomek oraz trener Michał Dul foto: Bizzi Team

zawsze i wszędzie #KibicujemyParaolimpijczykom

Trzy razy podium. Mistrzostwa Świata w Szermierce na Wózkach

Trzy medale – to dorobek reprezentantów Polski podczas trzeciego dnia Mistrzostw Świata w Szermierce na Wózkach, które od 3 do 8 października 2023 r. odbywają się we włoskim Terni.

autor: Bizzi Team

Wicemistrzem świata w szabli kat. B został Adrian Castro. Przyznaje, że lekko nie było. Po kolei trafiał na zawodników, których wolałby uniknąć.

– To była najtrudniejsza droga z możliwych – podkreśla.

Potwierdzeniem tych słów niech będzie fakt, że spośród 31 uczestników wszyscy rywale naszego zawodnika zakończyli turniej w pierwszej siódemce.

Adrian Castro zaczynał od 1/8 finału, gdzie trafił na mocnego Chińczyka Zhanga Jie.

– Walka o „ósemkę” była chyba najtrudniejsza w całym turnieju, trudniejsza nawet niż finał – zaznacza. – Mimo że wygrywałem w pewnym momencie 14:7, to walka skończyła się dopiero wynikiem 15:14 dla mnie. Mocno się nagłowiłem, nacierpiałem się w tym meczu niemiłosiernie, ale udało się wygrać, z czego bardzo się cieszę.

autor: Bizzi Team

Castro podkreśla, że po tej walce zeszło z niego ciśnienie. Dlatego Francuz Marc-André Cratère nie stanowił potężnej przeszkody – spotkanie skończyło się wynikiem 15:8. Trudniej było z mocnym Grekiem Panagiotisem Triantafyllou, jednak rezultat 15:10 dał naszemu zawodnikowi awans do finału. Tam czekał stary znajomy, Chińczyk Feng Yanke.

– Po cichu liczyłem, że tym razem sobie poradzę z moim odwiecznym rywalem – opowiada Castro. – Zwykle z nim wygrywałem, ale przychodzą te najważniejsze imprezy i gdzieś te walki „gubię”. Tak samo było w Tokio, gdzie przegrałem z nim walkę finałową.

Niestety, także i tym razem nie udało się Polakowi zdobyć złotego medalu.

– Przespałem początek walki – tłumaczy. – Zacząłem wynikiem 2:8 w pierwszej połówce walki, później było 3:10, więc jeśli walcząc do 15 trafień zaczyna się od takich wyników, to równie dobrze można się spakować i iść do domu. Ale zdjąłem maskę, przemyślałem to wszystko, zebrałem się w sobie i udało mi się jeszcze wyciągnąć na 14:13 dla mnie. Walka nagle zaczęła mieć inne oblicze, walczyłem tak, jak powinienem był walczyć od początku, tylko znów pojawił się moment dekoncentracji albo jakiegoś rozluźnienia, walki nie zamknąłem i przegrałem 14:15.

Za niecały rok igrzyska w Paryżu. Może do trzech razy sztuka?

autor: Bizzi Team

Grek dwa razy

Brązowy medal w tej samej kategorii zdobył Michał Dąbrowski. Dwie pierwsze walki poszły gładko. Polak pokonał 15:5 Włocha Davide’a Costiego i 15:2 Amerykanina Noaha Hanssena. W 1/8 finału czekał Grek Panagiotis Triantafyllou (z którym później walczył Adrian Castro). Dąbrowski przegrał 11:15.

– Walka była do wygrania, po prostu źle zacząłem ten mecz – wyjaśnia. – Źle „czytałem”, nie walczyłem z nim ze 2,5 roku i inaczej zapamiętałem walkę z nim. No i początek meczu przespałem. Trochę pecha, trochę przypadku i jak się wszystko zsumowało, zrobiła się nerwówka i ciężko było obronić. Dopiero po przerwie przemyślałem sprawę i zaczęło wychodzić, ale jednak zabrakło czasu na odrobienie wyniku.

Porażka nie kończyła turnieju. Michał Dąbrowski miał możliwość walki o brąz poprzez repasaże. Wykorzystał ją. Pokonał kolejno dwóch Francuzów: Maxime’a Valeta (15:11) oraz Marca-André Cratère’a (15:5) i w walce o brąz… ponownie wpadł na Greka Triantafyllou. Tym razem wyglądało to zupełnie inaczej. Skończyło się wynikiem 15:9 i brązowym medalem dla Polaka.

– Pierwszą walkę przespałem, zanim się zebrałem, to troszeczkę zabrakło czasu, żeby nadrobić, a w drugiej walce w sumie już wiedziałem, jak ona ma wyglądać i poszło lepiej – podsumowuje nasz reprezentant.

autor: Bizzi Team

Z piekła do nieba

Trzeciego dnia mistrzostw świata brązowy medal zdobyła także Marta Fidrych. Zmagania w szpadzie kat. A rozpoczęła od pokonania 15:7 reprezentantki gospodarzy Rebekki D’Agostino. Następnie wyższość Polki musiała uznać Aphinya Thongdaeng z Tajlandii (15:9). W ćwierćfinale lepsza od naszej reprezentantki okazała się jednak Yu Chui Yee z Hongkongu. Pojedynek zakończył się wynikiem 13:15.

– Ta walka była bardzo wyrównana – opowiada Marta Fidrych. – Przez cały czas wymieniałyśmy się prowadzeniem, raz ja, raz ona, raz remis, i tak właściwie przez całą walkę. Wymagała dużo kombinacji na pewno, wielu różnych zmian tempa, strategii, bo ona zmieniała, więc i ja musiałam zmieniać. Tak naprawdę mało zabrakło, więc żal po tej walce był bardzo duży, ale taki jest sport.

Naszej reprezentantce udało się zmobilizować na kolejne walki, trafiła bowiem do drabinki repasażowej – dla tych, którzy odpadli z walki o mistrzostwo świata. Najpierw pokonała Brytyjkę Gemmę Collis 15:10, potem Jewheniję Breus z Ukrainy 15:8, natomiast walka o brąz z Hiszpanką Judith Rodriguez Menendez zakończyła się niewielkim zwycięstwem Polki 15:14.

– To była dosyć ciężka walka, bo też nigdy nie walczyłam z tą przeciwniczką, jakoś nie spotykałyśmy się – opowiada Marta Fidrych. – Ona ma bardzo dobre warunki fizyczne, bo jest wyższa ode mnie, ale tutaj zaważyły detale na moją korzyść, przeciwnie niż w przypadku meczu z zawodniczką z Hongkongu. Ja popełniłam mniej błędów, byłam skuteczniejsza i może bardziej pewna zwycięstwa.

autor: Bizzi Team

Droga do medalu była więc niezwykle złożona.

– Jakbym mój występ miała jednym zdaniem określić, to powiedziałabym: z piekła do nieba. Dzięki temu, że jest system repasażowy, to mogłam „od kuchni” sięgnąć po ten brązowy medal – tłumaczy nasza reprezentantka. – Ten medal to duży krok w stronę Paryża, a wiadomo, że jest to celem nadrzędnym każdego sportowca. To też na pewno duża satysfakcja z tego, co udało mi się wypracować przez ostatnie dwa lata z nowymi trenerami, Sebastianem Gierdojciem i Wojciechem Ryczkiem, ze świetną ekipą, którą udało mi się zbudować w bardzo krótkim czasie. To taka nagroda za te nasze ciężkie dwa lata pracy.

autor: Bizzi Team

Drużyny poza podium

W szpadzie kat. A startowała także Kinga Dróżdż, która we Włoszech zdobyła już mistrzostwo świata w szabli indywidualnie i brąz z drużyną. Tym razem nie przebrnęła 1/8 finału i ostatecznie została sklasyfikowana na 14. miejscu.

W szpadzie kat. B Sara Rogowska zajęła miejsce 10., Karolina Strawińska 11., Jadwiga Pacek 20., a Patrycja Haręza 23.

Prócz medalistów, w szabli kat. B startował też Adam Jabłoński, który zajął 16. miejsce. Z kolei w kat. A Michał Siatkowski był 12., a Rafał Ziomek 22.

Następnego dnia walczyły drużyny. Nasze szpadzistki w pierwszym meczu nieznacznie 41:45 przegrały z Chinkami – późniejszymi mistrzyniami. Po kolejnej porażce 42:45 z Koreą Płd. i zwycięstwie 45:29 nad Włoszkami Polki zajęły ostatecznie 7. miejsce.

Z kolei szabliści w 1/4 finału przegrali 41:45 z gospodarzami, Włochami. Pokonując następnie rywali z Tajlandii 45:34 zajęli ostatecznie 5. miejsce.

zawsze i wszędzie #KibicujemyParalimpijczykom

„Chiński hattrick”. Kinga Dróżdż mistrzynią świata w szabli!

Kinga Dróżdż została mistrzynią świata w szabli (kat. A) pierwszego dnia Mistrzostw Świata w Szermierce na Wózkach, które od 3 do 8 października 2023 r. odbywają się we włoskim Terni. Drugiego dnia dołożyła brąz z drużyną.

Droga do indywidualnego złota w szabli nie była tak prosta, jak wskazywałyby na to niektóre wyniki.

– Swoją przygodę rozpoczęłam od meczu z Chinką, która – wbrew pozorom – nie jest łatwą przeciwniczką, ponieważ pochodzi z kraju, gdzie… nie ma słabych zawodników. Pokonałam ją jednak bez większych problemów – opowiada Kinga Dróżdż.

fot. Augusto Bizzi

Rzeczywiście, pojedynek z Chen Yuandong zakończył się wynikiem 15:2 dla Polki. Także następna walka, z Duean Nakprasit z Tajlandii, nie sprawiła naszej zawodniczce większych problemów i zakończyła się wynikiem 15:4. Potem było już trudniej.

– Moja trzecia walka była chyba w sumie najcięższa ze wszystkich – podkreśla Kinga. – Wynik może na to nie wskazywać, ale jest to Chinka, z którą mierzyłam się już kilkukrotnie w tym sezonie i mój bilans nie był korzystny. Ale byłam na nią przygotowana…

Ta Chinka to Gu Haiyan, która w poprzedniej rundzie pokonała inną naszą reprezentantkę w turnieju szablistek, Martę Fidrych (zajęła ostatecznie w turnieju siódme miejsce). Kinga pomściła koleżankę z kadry, wygrywając 15:8.

– W walce o finał zmierzyłam się z Węgierką – kontynuuje. – Walka była dość emocjonująca. Ja z tą Węgierką walczyłam o półfinał na igrzyskach w Tokio. Tam też prowadziłam i przegrałam 15:14. Absolutnie nie chciałam powtórki tej sytuacji.

fot. Lou Percival

Powtórzył się jedynie wynik, tym razem to jednak Polka była górą w pojedynku z Évą Andreą Hajmási. W finale czekała kolejna Chinka, Zou Xufeng.

– Byłam skoncentrowana, byłam przygotowana, wiedziałam, co chcę zrobić, chciałam narzucić swoje warunki i udało mi się takiego „chińskiego hattricka” ustrzelić – mówi Kinga z uśmiechem.

Pojedynek zakończył się wynikiem 15:7 i nasza reprezentantka mogła już tylko czekać na Mazurka Dąbrowskiego.

– Niezmiernie się cieszę, bo jest to coś, o czym marzyłam, coś, co sobie wizualizowałam, na co ciężko pracowałam – podkreśla. – Na pewno doda mi to pewności siebie. To kolejne doświadczenie zebrane w ciągu tych pięć lat, podczas których trenuję szermierkę na wózkach. Cieszy mnie to bardzo, napawa dumą i napędza do dalszej, ciężkiej pracy.

fot. Michał Dul

Brąz drużyny szablistek

Jeden medal nie wystarczył. Kolejnego dnia Kinga Dróżdż wspólnie z Martą Fidrych, Karoliną Strawińską i Jadwigą Pacek zdobyła brązowy medal w drużynowym turnieju szabli.

Najpierw nasze zawodniczki bez większych problemów pokonały 45:19 Brazylijki, jednak w półfinale nieznacznie przegrały z Ukrainkami 42:45. W meczu o brązowy medal zmierzyły się z drużyną Tajlandii.

– „Spięłyśmy się” mocno, chciałyśmy pokazać, że to my rządzimy – mówi Kinga Dróżdż o meczu wygranym ostatecznie 45:26. – Tajki mają bardzo doświadczoną zawodniczkę w kategorii B i dwie młode dziewczyny, takie pełne werwy i głodu w sobie. Wiedziałyśmy, że to nie będzie łatwy mecz, ale biorąc pod uwagę nasz dzisiejszy team spirit i nastroje, w jakich weszłyśmy na planszę na mecz o brąz, to myślę, że nikt by nas nie pokonał.

Photo Luca Pagliaricci / Bizzi Team

Tego samego dnia w „drużynówce” floretu wystąpili panowie w składzie: Michał Nalewajek, Dariusz Pender, Adam Jabłoński, Rafał Ziomek. Po zwycięstwie nad Indiami 45:20, starli się z Japończykami. Spotkanie było niezwykle zacięte, prowadzenie zmieniało się parokrotnie, ostatecznie jednak Polacy przegrali 43:45 i nie weszli do strefy medalowej. Po kolejnej przegranej z Wielką Brytanią 40:45 i wygranej z USA 45:29 zajęli ostatecznie siódme miejsce.

Photo Luca Pagliaricci / Bizzi Team

Dzień wcześniej panowie walczyli w turnieju indywidualnym floretu w kat. A i B. Żadnemu z naszych reprezentantów nie udało się dotrzeć do strefy medalowej. Ostatecznie najwyższe, siódme miejsce zajął w kat. A Michał Nalewajek. Po zwycięstwie z Argentyńczykiem Carlosem Freitasem 15:6, w 1/8 finału przegrał z Chińczykiem Sunem Gangiem 3:15. W walce o dalsze miejsca pokonał Niemca Juliusa Haupta 15:6 i kolegę z kadry, Rafała Ziomka (który ostatecznie był 12.) 15:10 oraz przegrał z kolejnym Chińczykiem Chengiem Yangiem 6:15.

Mistrzostwa świata potrwają do niedzieli, startuje w nich 17 zawodniczek i zawodników z Polski.

zawsze i wszędzie #KibicujemyParalimpijczykom

Medal dla każdego. Niesamowity wynik parastrzelców na mistrzostwach świata w Limie!

Niezwykły występ zanotowali reprezentanci Polski podczas parastrzeleckich mistrzostw świata w Limie. Każdy z naszych zawodników przywiózł ze stolicy Peru medal! Aż dwa razy na podium zameldowała się Emilia Babska.

Na zdjęciu: Emilia Babska podczas MŚ w Limie, autor Marek Marucha

Do finału konkurencji R8 karabin dowolny 3×40 strzałów, trzy postawy, na dystansie 50 m Emilia Babska weszła z ósmego miejsca, ostatniego, który dawał awans.

– Kwalifikacje „strzeliłam” na dobrym poziomie, ale nie najwyższym – przyznaje zawodniczka. – Z finałem było mi troszeczkę łatwiej. Dużą rolę odgrywają w nim tzw. umiejętności miękkie, bardziej predyspozycje psychiczne niż fizyczne. Jakiś czas temu zauważyłam, że to właśnie podczas finału jestem w stanie bardziej się skupić i odłączyć od tego, co się dzieje wokół, co pozwala mi w trakcie finałów osiągać wyższe wyniki, podczas gdy duża część zawodników bardzo przeżywa, bo finał to są ogromne emocje, szczególnie podczas mistrzostw świata. Tak naprawdę finał wygrywają ci, którzy są w stanie się od tych emocji odciąć.

Nerwy na wodzy najlepiej utrzymała Szwedka Anna Benson, jednak Polce wiele do złotego medalu nie zabrakło.

– Było naprawdę dobrze, przez cały finał byłam bardzo zadowolona ze swojej pracy, bo dla mnie dużo bardziej, niż osiągnięty wynik, liczy się sposób, w jaki pracuję na stanowisku i się zachowuję – mówi Emilia Babska. – Wiadomo, wynik też jest ważny, bo fajnie jest zdobyć medal, ale ta praca jest ważniejsza, bo ona może zadecydować o wynikach w przyszłości. Wiem z relacji trenera, że przez dużą część finału prowadziłam i miałam przewagę, później niestety, w ostatniej części, w postawie stojącej, Szwedka mnie pokonała, ale należało jej się to, bo strzelała bardzo dobrze. Tego dnia była nie do pobicia, strzelała praktycznie same wewnętrzne dziesiątki, na bardzo wysokim poziomie.

Na zdjęciu: Emilia Babska z trenerem Markiem Maruchą po zdobyciu srebra MŚ w konkurencji R8 karabin dowolny 3x 40 strzałów, trzy postawy, na dystansie 50 m

R8 to obecnie ulubiona konkurencja 23-letniej Emilii, która wyczynowo strzela od siedmiu lat. Tym razem skończyło się na wicemistrzostwie świata, jednak nasza reprezentantka i tak wysłuchała w Limie Mazurka Dąbrowskiego. Razem z Emilią Trześniowską i Markiem Dobrowolskim zdobyli złoto w klasyfikacji drużynowej R3 karabin pneumatyczny 60 strzałów leżąc na dystansie 10 m.

Historyczne złoto

– To jest historyczny złoty medal w drużynie – mówi dumny Marek Marucha, trener główny kadry narodowej parastrzelectwa sportowego. – Nasi mistrzowie świata drużynowo pokonali takie potęgi, jak Chiny, Korea, Ukraina… Było 12 drużyn! Naprawdę, ciężko jest znaleźć trzech zawodników na świecie, którzy równo, bardzo wysoko strzelają. A u nas udało się po pewnym okresie szkoleniowym doprowadzić do tego, że jesteśmy najlepsi na świecie.

na zdjęciu od lewej: trener Marek Marucha, Emilia Trześniowska, Marek Dobrowolski, Emilia Babska – Mistrzowie Świata w klasyfikacji drużynowej R3 karabin pneumatyczny 60 strzałów leżąc na dystansie 10 m.

Drugi medal drużynowy zdobyli Kacper Pierzyński, Szymon Sowiński i Maciej Burzyński w konkurencji P5 pistolet standard 40 strzałów na dystansie 10 m. Tym razem był to brąz. Polacy przegrali jedynie z reprezentantami Indii i Korei Płd.

– Chłopcy stanęli na wysokości zadania i dopięli swego, żeby ten medal osiągnąć – podkreśla trener Marucha. – Niewiele im zabrakło do srebrnego medalu. Nie były to wyniki na tak wysokim poziomie, jaki uzyskują. Zabrakło punktów do ich poziomu z poprzednich lat, natomiast cały czas można coś „wyskrobać” z tych ich wyników i osiągnąć ten medal, bo trzecia drużyna na mistrzostwach świata to też jest super sukces.

Dzięki uzyskanym w Limie wynikom indywidualnym, nasza reprezentacja wywalczyła dwie kolejne przepustki na przyszłoroczne Igrzyska Paralimpijskie w Paryżu. Obecnie z Polski kwalifikuje się czworo zawodników. W Rio były dwie kwalifikacje, w Tokio – trzy, jest więc progres, a jest jeszcze szansa na uzyskanie piątej przepustki.

na zdjęciu od lewej: Kacper Pierzyński, Maciej Burzyński i Szymon Sowiński – brązowi medaliści MŚ konkurencji P5 pistolet standard 40 strzałów na dystansie 10 m.

Interesujące zjawisko

W Limie dwa medale dołożyły zawodniczki z niepełnosprawnością wzroku. Wicemistrzostwo świata zdobyła Barbara Moskal w konkurencji VIS karabin pneumatyczny stojąc, a trzecie miejsce wywalczyła Katarzyna Orzechowska w konkurencji VIP karabin pneumatyczny leżąc.

– Rok był bardzo trudny, ponieważ dwie ważne imprezy były stosunkowo blisko siebie, ale na tyle daleko, że konieczne było pewne rozprężenie w przygotowaniach – tłumaczy Adam Dobosz, trener koordynator kadry narodowej osób niewidomych i słabowidzących w strzelectwie pneumatycznym.

Faktycznie, nieco ponad miesiąc przed mistrzostwami świata miały miejsce mistrzostwa Europy, gdzie zresztą Barbara Moskal zdobyła złoto i srebro, a Katarzyna Orzechowska złoto.

– Nie wszystko udało się w stu procentach zrobić, ponieważ wyniki, które dziewczyny osiągały w kwalifikacjach troszeczkę odbiegały od tego poziomu, który prezentowały wcześniej na treningach – mówi trener Dobosz. – Ale trzeba też wziąć pod uwagę, że to jednak start w mistrzostwach świata, trochę inne emocje, w związku z tym te wyniki naturalnie są troszeczkę inne, niż osiągane na treningach czy sprawdzianach. Niemniej wystarczało to do kwalifikacji do obu finałów, w których dziewczyny zaprezentowały się tak, jak to można było oglądać. Medal w każdej z konkurencji, każda z nich w obu konkurencjach była w pierwszej piątce, więc myślę, że to są osiągnięcia, z których dziewczyny mogą być zadowolone.

na zdjęciu od lewej: asystentka Katarzyna Moskal, Barbara Moskal, asystent Dariusz Modrzejewski , Katarzyna Orzechowska, trener Adam Dobosz

Ostatecznie nie było więc w reprezentacji Polski zawodnika, który wróciłby do kraju z pustymi rękami.

– To jest dość interesujące zjawisko, ponieważ rzadko się zdarza, żeby na mistrzostwach świata każdy miał medal – podsumowuje trener Marek Marucha. – Poziom jest bowiem wysoki, startowało 256 zawodników z pięćdziesięciu kilku państw. Tymczasem wszyscy nasi zawodnicy wrócili z medalami, indywidualnymi lub drużynowymi.

na zdjęciu od lewej: trener Marek Marucha,Emilia Trześniowska, Kacper Pierzyński, Maciej Burzyński, Szymon Sowiński, Marek Dobrowolski, Emilia Babska
zawsze i wszędzie #KibicujemyParalimpijczykom

Po raz drugi na zduńskowolskiej szosie. Za nami XV Mistrzostwa Polski w Parakolarstwie

Bartłomiej Bertolin, Zbigniew Maciejewski, Krzysztof Plewa, Rafał Mikołajczyk, Piotr Kacalski, Rafał Wilk, Edyta Mróz i Katarzyna Lewera zdobyli po dwa złote medale – w „czasówce” i wyścigu ze startu wspólnego – podczas XV Mistrzostw Polski w Parakolarstwie Szosowym, które w dniach 23-24 września 2023 r. po raz drugi z rzędu odbyły się w Zduńskiej Woli.

na zdjęciu: Bartłomiej Bertolin podczas jazdy na czas na XV MP w Parakolarstwie, Zduńska Wola 2023 foto: Bartłomiej Zborowski

Petro Albota pochodzi z Ukrainy, ale mieszka w Polsce już 14 lat. Rok temu, podczas parakolarskich mistrzostw Polski w Zduńskiej Woli, był ledwie widzem. W tym roku… zajął trzecie miejsce w wyścigu ze startu wspólnego. Trzeba jednak przyznać, że nie był człowiekiem znikąd.

– Od kilku lat jeździłem na rowerze i startowałem w wyścigach ultradystansowych, takich na 300 i więcej kilometrów, ale rodzina mi mówiła, że może warto spróbować ścigać się zawodowo, z osobami niepełnosprawnymi – opowiada.

Zaczął więc szukać kontaktu, by znaleźć kogoś, kto by mu pomógł. Skorzystał z podpowiedzi, by samemu przekonać się w Zduńskiej Woli, jak to wygląda.

– Zobaczyłem, jak chłopaki się ścigają, na czym to polega, no i spodobało mi się – wspomina.

Dalej już poszło. Za radą jednego z trenerów nawiązał kontakt z Rafałem Szumcem, prowadzącym w Krakowie klub VeloAktiv. Zaczął trenować wyścigi na szosie, przyszły pierwsze starty w wyścigach. Tegoroczne trzecie miejsce w wyścigu ze startu wspólnego w klasie C5 było dla niego potwierdzeniem, że wybrał dobrze.

na zdjęciu od lewej: Dybich, Rozwadowski ,Albota, Skupień podczas startu wspólnego
na XV MP w Parakolarstwie, Zduńska Wola 2023 foto: Bartłomiej Zborowski

Podwójna satysfakcja

– To była dokładnie taka historia – potwierdza Rafał Szumiec. – W zeszłym roku Petro był w Zduńskiej Woli oglądać mistrzostwa. Wtedy się jeszcze nie znaliśmy, ale po tych zawodach odezwał się do mnie, czy może trafić do klubu, chciał z nami trenować. Fajnie, że takie wydarzenia powodują, że zawodnicy garną się do sportu, chcą trenować, no i robią to, bawią się tym kolarstwem.

Prócz zabawy, są też wyniki. Kilkunastu zawodników klubu VeloAktiv wywalczyło w tym roku w Zduńskiej Woli kilkanaście medali. Dwa z nich – złoto i srebro w hanbike’owej klasie H3 – zdobył sam prezes, Rafał Szumiec. Sam już nie wie, czy większą satysfakcję ma z własnego sukcesu, czy dobrych wyników swoich wychowanków.

– To są dwa aspekty, które chcę pogodzić, by równolegle cieszyć się ze swoich wyników i z wyników swoich zawodników, którzy czasami już potrafią pojechać lepiej niż ja – mówi z uśmiechem. – Ale to też fajnie, bo to jest dla mnie dobra motywacja. Wzajemnie się w ten sposób napędzamy. Dzięki temu i mój poziom idzie trochę do góry, i chłopaków. Taka zdrowa rywalizacja na pewno pomaga.

Może kiedyś z takiej rywalizacji wyrośnie mistrz paralimpijski? Rafał Szumiec podkreśla, że jeśli uda się go wyszkolić w jego klubie, to na jednej butelce szampana się nie skończy…

na zdjęciu: Rafał Szumiec podczas startu wspólnego na XV MP w Parakolarstwie, Zduńska Wola 2023 foto: Bartłomiej Zborowski

Deszcz nie przeszkodził

Ogółem w dwudniowych mistrzostwach Polski wzięło udział ponad 80 kolarek i kolarzy z kraju i z zagranicy. Na rowerach klasycznych (klasy C1-C5), handbike’ach (H1-H5) i tandemach (B) rywalizowali w „czasówce” i wyścigu ze startu wspólnego. Organizatorzy obawiali się trochę pogody. Prognozy na weekend nie były optymistyczne.

– Nie było ciężkiego deszczu, który jakoś mocno by nam utrudnił wyścigi – podkreśla Marcel Jarosławski, dyrektor zawodów. – Śledziliśmy prognozy pogody od jakiegoś czasu i widać było, że podczas samych zawodów będzie w porządku. Trochę z chmur pokropiło, ale nie utrudniło to startu zawodnikom.

Niestety, deszcz przeszkodził w organizacji Pikniku Paralimpijskiego, zorganizowanego w sobotnie popołudnie w Powiatowym Międzyszkolnym Ośrodku Sportowym. Można tam było spróbować sił w kilku sportach paralimpijskich, jak szermierka na wózkach czy wioślarstwo, a także usiąść na handbike’u i zobaczyć, jak to jest być parakolarzem.

– Wprawdzie niemal nie padało, ale wszyscy, którzy chcieliby uczestniczyć w pikniku, gdy wyjrzeli przez okno i zobaczyli, że są chmury i deszcz wisi w powietrzu, to myślę, że zrezygnowali z wyjścia z domu, przez co frekwencja nie była taka, jakiej byśmy oczekiwali – mówi Marcel Jarosławski. – Jeśli jednak chodzi o przeprowadzenie samych zawodów, to myślę, że wszystko się udało. Wiadomo, że wyniki w kolarstwie nie są tak wymierne, jak w lekkoatletyce czy pływaniu, ale najmocniejsi zawodnicy utrzymali wysoki poziom. Niektórzy też poprawili czas osiągnięty rok temu na tej samej trasie, więc jeśli chodzi o wyniki, to można mówić o progresie.

na zdjęciu: Witold Misztela podczas startu wspólnego na XV MP w Parakolarstwie, Zduńska Wola 2023 foto: Bartłomiej Zborowski

Więcej zdjęć oraz wyniki MP dostępne są na stronie www.pzsnstart.eu w zakładce XV Mistrzostwa Polski w parakolarstwie szosowym lub klikając w link https://pzsnstart.eu/dzialalnosc/mistrzostwa/xv-mistrzostwa-polski-w-parakolarstwie-szosowym/

zawsze i wszędzie #KibicujemyParalimpijczykom

Program XV Mistrzostw Polski w Parakolarstwie Szosowym Zduńska Wola 2023

PROGRAM IMPREZY
XV Mistrzostw Polski w Parakolarstwie Szosowym
22-24 września 2023 r.

PROGRAM ZAWODÓW

22.09.2023. – dzień 1. – meldunek zawodników

Od 14:00 zakwaterowanie zawodników

16:00 – otwarcie biura zawodów

17:00 – klasyfikacja medyczna nowych zawodników na terenie Powiatowego Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego w Zduńskiej Woli przy ulicy Dolnej 41

18:00 – obiadokolacja w miejscu zakwaterowania

20:00 – odprawa techniczna na terenie Powiatowego Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego w Zduńskiej Woli przy ulicy Dolnej 41

23.09.2023. – dzień 2. – indywidualna jazda na czas

7:30 – 9:00 – śniadanie w miejscu zakwaterowania;

12:30 – zbiórka zawodników w strefie startu;

13:00 – zamknięcie dróg;

13:15 – start wyścigu;

16:00 – zakończenie wyścigu i otwarcie dróg;

17:00 – dekoracja zawodników.

24.09.2023. – dzień 3. – wyścig ze startu wspólnego

6:30 – 8:00 – śniadanie w miejscu zakwaterowania;

8:30 – zbiórka zawodników w strefie startu;

09:00 – zamknięcie dróg;

09:15 – start wyścigu;

15:00 – zakończenie wyścigu i otwarcie dróg;

15:30 – dekoracja zawodników i otwarcie zawodów.

Uwaga:

Organizator zastrzega sobie możliwość zmian w programie.

zawsze i wszędzie #KibicujemyParaolimpijczykom

Finał Paralekkoatletycznego Grand Prix Polski Sieradz 2023 [Galeria]

Prawa autorskie zastrzeżone! Właścicielami praw są fotograf: Adrian Stykowski oraz organizator: Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych START
Zdjęcia do użytku niekomercyjnego.

Zezwala się na publikowanie w mediach społecznościowych, na kontach prywatnych lub jako informację mediową (prasową) dotyczącą wydarzenia lub bezpośrednio do promocji sportu osób z niepełnosprawnościami pod warunkiem podpisu / oznaczania:
Adrian Stykowski / Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych START

Sieradz 18-19.09.2023r

zawsze i wszędzie #KibicujemyParaolimpijczykom

Trasa XV Mistrzostw Polski w Parakolarstwie Szosowym oraz utrudnienia dla mieszkańców Zduńskiej Woli

Trasa wyścigu:

Startujemy na ulicy Piwnej przy bramie PMOS, kierując się na północ w stronę Ronda Tkaczy Zduńskowolskich. Następnie jedziemy Łaską do Placu Wolności, skręcamy w lewo na Kościelną, kontynuując w kierunku południowym aż do ulicy Dolnej i Ronda WOŚP. Kierujemy się w prawo w Ulicę Paprocką i docieramy do miejscowości Marżynek, gdzie skręcamy w lewo w Ulicę Pod Borem, a następnie w Spacerową. Wracamy na trasę Ptaszkowice – Zduńska Wola i kierujemy się na północ w kierunku mety, znajdującej się przy bramie PMOS na ulicy Piwnej.

Kliknij i zobacz trasę wyścigu

OPIS TRASY
Trasa obu wyścigów wyścigu odbędzie się na pętli o długości ok. 10,3 km (przewyższenie ok. 30 m). Zależnie od kategorii wyścigi będą organizowane na następujących dystansach:
8.1. Indywidualna jazda na czas na dystansie:

1×10,3 km dla wszystkich kategorii;
Start zawodnika odbywać będzie się w odstępie 1 min.
Kolejność startu:

MH5 – MH1,

WH5 – WH1;

MC5 – MC1;

WC5 – WC1;

T1 – T2.
8.2. Wyścigi ze startu wspólnego dla kategorii:

WH1 – WH2 na dystansie 2×10,3 km=20,6 km;

WH3 – WH5 na dystansie 4×10,3 km=41,2 km;

MH1 – MH2 na dystansie 4×10,3 km=41,2 km;

MH3 – MH5 na dystansie 7×10,3 km=72,1 km;

WC1 – WC5 na dystansie 4×10,3 km=41,2 km;

MC1 – MC2 na dystansie 4×10,3 km=41,2 km;

MC3 – MC5 na dystansie 7×10,3 km=72,1 km;

T1 – T2 na dystansie 2×10,3 km=20,6 km.
W dniu 24.07.2022. zostaną odbędą się dwa wyścigi:

dla kategorii: MC5 – MC1, WC5 – WC1, T1 – T2;

dla kategorii: WH5 – WH1, MH5 – MH1.

Planowane utrudnienia w ruchu drogowym.

Data: 23 września 2023 (sobota) i 24 września 2023 (niedziela)

Godziny zamknięcia dróg:

– Sobota: 13:00-16:00

– Niedziela: 9:00-15:00

Informacje ogólne:

Chodnik przy Bazylice WNMP będzie odgrodzony od trasy wyścigu. Ruch pieszych będzie kierowany przez służby organizatora. Zaleca się dojazd do Bazyliki ulicami Dąbrowskiego i Alejami Kościuszki, gdzie służby będą starały się umożliwić ruch przez trasę wyścigu. Istnieje możliwość parkowania na ul. Złotnickiego i w okolicach Urzędu Miasta.

Autobusy kursujące ulicą Łaską zostaną skierowane na objazdy. Prosimy śledzić oznaczenia.

Przejazd przez trasę wyścigu będzie możliwy na Ulicy Zduńskiej na skrzyżowaniu z Ulicą Paprocką. Prosimy zachować ostrożność i przestrzegać pleceń służb.

zawsze i wszędzie #KibicujemyParalimpijczykom

XV Mistrzostwa Polski w Parakolarstwie Szosowym Zduńska Wola 22-24.09.2023 r.

Zał. 3. REGULAMIN
XV Mistrzostw Polski w Parakolarstwie Szosowym
22-24 września 2023 r.

1.            CEL ZAWODÓW

1.1.       Wyłonienie Mistrzów Polski oraz zdobywców Pucharu Polski w rozgrywanych kategoriach.

1.2.       Popularyzacja kolarstwa szosowego, uprawiania sportu wyczynowego, propagowanie kultury fizycznej i zdrowego stylu życia w śród osób z niepełnosprawnościami.

2.            ORGANIZATOR

2.1.       Organizatorem zawodów jest:

Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych „START” z siedzibą w Warszawie przy ul. Konwiktorskiej 9/2

Fundacja Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego

2.2.       Dyrektorem wyścigu jest Marcel Jarosławski

3.            TERMIN I MIEJSCE REALIZACJI ZAWODÓW:

3.1.       Termin zawodów: 23-24 września 2023 r.

3.2.       Miejsce zawodów: Zduńska Wola, województwo łódzkie.

4.          UCZESTNICY

4.1.       Prawo startu w mistrzostwach mają osoby niepełnosprawne z aktualnym orzeczeniem o niepełnosprawności.

4.2.       Tytuł Mistrza Polski może wywalczyć zawodnik posiadający obywatelstwo Polskie.

4.3.       Dopuszcza się do startu zawodników ze schorzeniami narządu ruchu.

4.4.       Zawodnicy powinni posiadać́ ważne badania lekarsko – sportowe dopuszczające do startu w zawodach.

5.            ZGŁOSZENIA

5.1.       Imienne zgłoszenia zawodników oraz członków ekipy należy przesłać do dnia 14.09.2023 r. na adres e-mail: zgloszenia@pzsnstart.eu (duże kluby proszone są o przesyłanie zgłoszeń znacznie wcześniej, co ułatwi logistykę i zapewni Wam komfort noclegowy oraz nierozdzielanie klubów między hotelami) oraz dokonać zgłoszeń do wyścigów przez formularz https://zapisy.domtel-sport.pl/xv-mistrzostwa-polski-w-parakolarstwie-szosowym-2023-v9715

5.2.       Zgłoszenia przyjmowane będą̨ na podstawie poprawnie uzupełnionego formularza zgłoszeniowego oraz zgłoszenia do wyścigów, zgłoszenia niekompletne nie będą̨ brane pod uwagę.

5.3.       W zgłoszeniu należy bezwzględnie zaznaczyć́, że uczestnik zawodów porusza się na wózku inwalidzkim.

5.4.       Liczba miejsc do startu w zawodach jest ograniczona, decyduje kolejność́ zgłoszeń.

5.5.       Prawo do opiekuna przysługuje wyłącznie osobom mającym problem z samodzielnym poruszaniem się – obecność́ opiekuna jest ustalana indywidualnie. Na jednego zawodnika dopuszcza się maksymalnie jednego opiekuna.

5.6.       Istnieje możliwość pobytu osób towarzyszących na koszt zawodnika, który nie spełnia punktu 5.5 – ustalenia indywidualne.

5.7.       Osoby towarzyszące oraz zawodnicy, którzy zostaną̨ zgłoszeni, a nie zjawią się na zawodach bez uprzedzenia do dnia 16.09.2023 r. mogą̨ zostać obciążeni kosztami, jakie ponosi organizator związanymi z nieobecnością̨ w/w osób. W przypadkach po 16.09.2023 r. sprawy będą̨ rozpatrywane indywidualnie. Za nieobecność́ zawodnika będzie odpowiadała osoba wysyłająca zgłoszenie/klub/zawodnik.

5.8.       Wraz ze zgłoszeniem należy przesłać skan / zdjęcie aktualnego orzeczenia o niepełnosprawności każdej ze zgłoszonych osób.

6.            KLASYFIKACJA

6.1.       Obowiązuje klasyfikacja startowa UCI i IPC.

6.2.       Klasyfikacji i reklasyfikacji dokonuje klasyfikator medyczny.

6.3.       W przypadku, gdy zawodnik lub trener nie zgadza się z klasyfikacją istnieje możliwość złożenia wniosku o ponowną klasyfikację.

6.4.       Na zawodach klasyfikacji dokonuje się w piątek 23.09.2023 r. od godziny 16:00.

Klasyfikator ma prawo podczas trwania zawodów zmienić przyznaną zawodnikowi klasyfikację na podstawie dokonanych obserwacji

7.            PRZEPISY

7.1.       Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym niepełnosprawnych rozgrywane będą̨ zgodnie z przepisami PZKol. / UCI oraz niniejszym Regulaminem.

7.2.       Mistrzem Polski w poszczególnych konkurencjach i kategoriach zostanie zawodnik, który pokona dystans w najkrótszym czasie.

7.3.       Zawody zostaną̨ przeprowadzone w dwóch grupach z podziałem na kobiety i mężczyzn:

a)      jeżdżący na rowerach klasycznych (C1 – C5), rowerach trzykołowoych (T1 – T2) i tandemach (B – Puchar Polski);

b)      jeżdżący na siedząco – rowery ręczne – handbike (H1 – H5).

Uwaga:

  • oznaczenie grup mężczyzn: MB, MC1 – MC5 i MH1 – MH5;
  • oznaczenie grup kobiet: WB, WC1 – WC5 i WH1 – WH5.

7.4.       Konkurencje:

  1. jazda indywidualna na czas (23.09.2023 r.);
  2. wyścig ze startu wspólnego (24.09.2023 r.).

7.5.       Do przeprowadzenia w danej grupie startowej zawodów konieczna jest obecność́, co najmniej 5 zawodników / zawodniczek. W przypadku mniejszej liczby zgłoszeń w danej grupie startowej, zastosowane zostanie łączenie grup do wyższych. W szczególnych przypadkach decyduje Dyrektor Sportowy podczas odprawy technicznej.

7.6.       Zawodnicy obowiązkowo w zawodach muszą stosować kaski rowerowe.

7.7.       Uczestnicy zobowiązani są̨ do przestrzegania zasad określonych w regulaminie zawodów, poruszania się prawą połową jezdni lub prawym pasem ruchu, wykonywania manewrów z zachowaniem szczególnej ostrożności, umożliwiając swobodny przejazd pozostałym zawodnikom poruszającym się z większą prędkością̨.

7.8.       Zawodnicy z grupy H w trakcie treningu rozgrzewającego oraz oglądania trasy zobowiązani są̨ do przemieszczania się z chorągiewką.

7.9.       Uczestnicy wyścigu posiadają̨ pierwszeństwo przejazdu w miejscach nadzorowanych i kierowanych przez Policję, w pozostałych miejscach przejazd odbywał się będzie w oparciu o przepisy Ustawy z dnia 20 czerwca 1997 roku Prawo o ruchu drogowym (tekst jednolity DZ. U. nr 58 z 2003 roku poz. 515 z późn. zmianami).

7.10.   Organizator zapewnia ubezpieczenie NW zawodników i jest ubezpieczony od Odpowiedzialności Cywilnej. Sprzęt sportowy musi być́ ubezpieczony we własnym zakresie.

7.11.   Komisję sędziowską powołuje organizator imprezy.

7.12.   Każdy zawodnik bierze udział w wyścigu na własną odpowiedzialność i zobowiązany jest do przestrzegania regulaminu wyścigu.

7.13.   Organizator nie ponosi odpowiedzialności za spowodowane z winy uczestnika wypadki oraz zagubione podczas imprezy rzeczy.

7.14.   Zawodnicy są bezwzględnie zobowiązani do:

  • przestrzegania zapisów niniejszego regulaminu, przepisów PZKol oraz przepisów antydopingowych POLADA;
  • podporządkowania się zaleceniom służb porządkowych i organizatorów wyścigu;
  • podporządkowania się normom bezpieczeństwa obowiązującym podczas imprez sportowo – rekreacyjnych.

7.15.   W sprawach nie objętych regulaminem decydują wspólnie: Organizator i Sędzia Główny.

8.            KONKURENCJE

8.1.       Indywidualna jazda na czas na dystansie 10,3 km dla wszystkich kategorii.

Start zawodników odbywać będzie się w odstępie 1 min.

Kolejność startu:

  • MH5 – MH1,
  • WH5 – WH1;
  • MB
  • WB
  • MC5 – MC1;
  • WC5 – WC1;
  • T1 – T2.

8.2  Wyścig ze startu wspólnego odbędzie się na następujących dystansach dla kategorii:

  • WH1 – WH2 na dystansie 2×10,3 km=20,6 km;
  • WH3 – WH5 na dystansie 4×10,3 km=41,2 km;
  • MH1 – MH2 na dystansie 4×10,3 km=41,2 km;
  • MH3 – MH5 na dystansie 7×10,3 km=72,1 km;
  • MB na dystansie 7×10,3 km=72,1 km;
  • WB na dystansie 7×10,3 km=72,1 km;
  • MC1 – MC2 na dystansie 4×10,3 km=41,2 km;
  • MC3 – MC5 na dystansie 7×10,3 km=72,1 km;
  • T1 – T2 na dystansie 2×10,3 km=20,6 km.

Liczba okrążeń w danej grupie może ulec zmianie na odprawie technicznej.

9.            NAGRODY

9.1.       W klasyfikacji indywidualnej Mistrzostw Polski za pierwsze trzy miejsca przewidziane są medale.

9.2.       W klasyfikacji indywidualnej Pucharu Polski za pierwsze miejsca przewidziane są puchary.

10.            ZASADY FINANSOWANIA

10.1.       Koszty związane z organizacją i przeprowadzeniem Mistrzostw Polski pokrywa organizator ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej przekazanych przez Ministerstwo Sportu oraz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

10 .2.       Organizator zapewnia zakwaterowanie i wyżywienie zawodnikom z aktualnym orzeczeniem o niepełnosprawności wraz z osobą towarzyszącą (trener / opiekun) w przyznanym limicie miejsc wg indywidualnych ustaleń z organizatorem. Istnieje możliwość zakwaterowania i wyżywienia dla trenerów, opiekunów za dopłatą w wysokości 200 PLN za dobę, płatne w biurze zawodów. Organizator wystawia rachunek.

11.            POSTANOWIENIA KOŃCOWE

11.1.       Za bezpieczeństwo podczas zawodów odpowiedzialne są̨ osoby zabezpieczające trasę: Policja, Straż Pożarna, Pogotowie Ratunkowe, lekarz oraz kierownicy, trenerzy ekip oraz wolontariusze.

11.2.       Na odprawie technicznej zostanie przedstawiony szczegółowy program zawodów.

11.3.       Ostateczny skład ilościowy ekip zostanie zatwierdzony przez PZSN „Start” i przesłany do wiadomości.

11.4.       W przypadku startu w mistrzostwach zawodników, którzy nie ukończyli 18 lat obowiązywać́ będzie aktualne badanie lekarskie oraz zgoda rodziców lub opiekunów.

11.5.       Przy składaniu protestu obowiązuje kaucja w wysokości 200 zł, protest składać́ można do 15 minut po zakończeni udanego przejazdu.

11.6.       Każdy klub zostanie poinformowany drogą elektroniczną o miejscu zakwaterowania swoich ekip najpóźniej do dnia 20.09.2023 r.

11.7.       Obowiązuje kaucja zwrotna w wysokości 50 PLN za numery startowe i chipy do pomiaru czasu płatna tylko gotówką.

11.8.       Zawodnik wyścigu wyraża zgodę na publiczne ogłoszenie wyników imprezy (wyścigu) oraz na publiczne podanie jego danych osobowych w postaci imienia i nazwiska.

11.9.       Zawodnik wyraża zgodę na rozpowszechnianie (w kontekście udziału w wyścigu) oraz korzystanie w celach informacyjnych, promocyjnych, marketingowych i reklamowych, z jego dóbr osobistych (w szczególności imienia, nazwiska, wizerunku, głosu) przez Organizatora, jego sponsorów oraz inne podmioty, którym Organizator powierzy promowanie i reklamowanie imprezy.

11.10.   Zawodnicy i zawodniczki wyrażają̨ zgodę na przetwarzanie ich danych osobowych przez Biuro Organizatora zgodnie z ustawą z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. 2018 poz. 1000).

11.11.   Udział w zawodach oznacza akceptację na udzielanie i udostępnianie wizerunku oraz przetwarzanie danych osobowych przez:

Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych „START” z siedzibą w Warszawie przy ul. Konwiktorska 9/2 oraz podmioty powiązane współpracą przy organizacji Mistrzostw Polski.

11.12.   Zgłoszenie do zawodów oznacza zapoznanie się z regulaminem oraz jego akceptację.

11.13.   Administratorem Państwa danych osobowych jest Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych „START” z siedzibą w Warszawie przy ul. Konwiktorska 9/2.

KLIKNIJ I ZOBACZ TRASĘ WYŚCIGU

Startujemy na ulicy Piwnej przy bramie PMOS, kierując się na północ w stronę Ronda Tkaczy Zduńskowolskich. Następnie jedziemy Łaską do Placu Wolności, skręcamy w lewo na Kościelną, kontynuując w kierunku południowym aż do ulicy Dolnej i Ronda WOŚP. Kierujemy się w prawo w Ulicę Paprocką i docieramy do miejscowości Marżynek, gdzie skręcamy w lewo w Ulicę Pod Borem, a następnie w Spacerową. Wracamy na trasę Ptaszkowice – Zduńska Wola i kierujemy się na północ w kierunku mety, znajdującej się przy bramie PMOS na ulicy Piwnej.

#wszyscynaSTART

Siedem medali reprezentacji Polski na XI Parapływackich Mistrzostwach Świata w Manchesterze

Siedem medali, w tym dwa złote, a także trzy kwalifikacje paralimpijskie przywieźli polscy zawodnicy z XI Mistrzostw Świata w Parapływaniu, które od 31 lipca do 6 sierpnia 2023 r. odbywały się w Manchesterze. Dwukrotnie mistrzem świata został Kamil Otowski, a trzy razy miejsce na podium zdobył Jacek Czech.

– Człowiek pracuje po to, aby móc się takich rzeczy spodziewać, natomiast zaskoczenie zawsze jest ogromne, przede wszystkim wtedy, kiedy cała arena wstaje, żeby odsłuchać Mazurka Dąbrowskiego… To jest coś niebywałego – powiedział Kamil Otowski, dla którego dwa złote medale mistrzostw świata to pierwsze triumfy w zawodach tej rangi. – Dopiero za drugim razem byłem bardziej świadomy tego, co się dzieje. Dopiero wówczas te wszystkie bodźce do mnie docierały.

Day 6 of the Allianz World Para Swimming Championships on the 5th August 2023 at Manchester Aquatics Centre in Manchester, England. Photo Credit: Sam Mellish / WPS

23-latek od niedawna startuje w klasie S1, tj. zawodników o największych trudnościach w funkcjonowaniu (poprzednio występował w klasie S2). W Manchesterze był najlepszy na dystansach kolejno: 100 i 50 m stylem grzbietowym. Dodatkowo, na dłuższym dystansie ustanowił nowy rekord mistrzostw świata. Z zewnątrz wyglądało to następująco: w finale 100 m prowadził od startu i po nawrocie miał wyraźną przewagę nad rywalami, by później jeszcze ją powiększyć i finiszować z czasem 2.18,60. Obrońcę tytułu, Antona Kola z Ukrainy, wyprzedził o niemal 9 sekund. Trzeci był Włoch Francesco Bettella. Jak to wyglądało z punktu widzenia zawodnika?

– Pamiętam ogromny stres przed wejściem do call roomu, pamiętam też, jak w call roomie udało mi się w końcu wyciszyć, oczyścić głowę, to jest najważniejsze, nad tym też pracowaliśmy z psychologiem, żebym był w stanie się przed startem wyluzować, skupić, zwizualizować sobie start, na nowo powtórzyć taktykę, jak ten start ma wyglądać, żeby wszystko w głowie było ułożone, żeby potem nic mnie w wodzie nie zaskoczyło – wspominał parę dni po starcie. – Pamiętam też jednak, że jak wchodziłem do wody, to dostałem kuksańca od jednego z rywali, gdy przepływałem przez jego tor, chociaż nie pamiętam, od którego. Delikatnie mnie to wybiło, ale kiedy usłyszałem komendę „na miejsca!”, było pełne skupienie. Zacząłem płynąć i potem… jedyne, co pamiętam, to światła na suficie, kiedy dopłynąłem i zobaczyłem wynik, że jestem z pierwszym czasem. Poczułem ogromne ciary… Cały stres zszedł mi z ramion. To była ulga i niesamowita radość.

Z kolei dystans 50 m Kamil zaczął bardzo mocno, po pewnym czasie wychodząc na prowadzenie. Nie oddał go do końca, powiększając jeszcze przewagę. Skończył z czasem 1.07,34, przed Iyadem Shalabim z Izraela i Włochem Francesco Bettellą.

– „Pięćdziesiątka” to jest królewski dystans – przyznał Kamil Otowski. – Tutaj nie ma kalkulacji. Wchodzi się do wody i „idzie na pełny zycher”. Nie czułem się najlepiej na tej „pięćdziesiątce” pod względem fizycznym, ponieważ zaczęło mnie rozkładać delikatne przeziębienie i prawdopodobnie płynąłem z małą gorączką. Nie mogłem więc kalkulować, bo gdybym zaczął, to mogło się to różnie skończyć. Zwłaszcza że już z odtworzenia widziałem, że mój rywal z Izraela na pierwszych 20 metrach ze mną wygrywał, więc całe szczęście, że byłem tak dobrze przygotowany do tych mistrzostw wydolnościowo, fizycznie, że nawet w takim kryzysowym momencie byłem w stanie go prześcignąć i dobić pierwszy do mety.

Upór i małe cuda

Znakomicie do mistrzostw w Manchesterze przygotował się też Jacek Czech (klasa S2).

– Ciężka praca przyniosła efekt, jestem z tego bardzo zadowolony i dumny, bo mogę się cieszyć zarówno z medali, jak i „życiówki”, a także biletu na igrzyska w Paryżu – mówił po zakończeniu zawodów.

Rzeczywiście, są powody do radości. Stuprocentowa skuteczność: trzy finały, trzy medale. Najpierw był brąz na dystansie 100 m stylem grzbietowym. Od początku rywali odsadził Brazylijczyk Gabriel dos Santos Araújo, który ostatecznie wygrał, czasem 1.55,34 bijąc rekord mistrzostw świata. Nasz zawodnik w połowie dystansu był drugi, płynąc niemal równo z Chilijczykiem Alberto Abarzą i Ukraińcem Romanem Bondarenko. W pewnym momencie reprezentant Chile zaczął odpływać, jednak Jacek Czech nie poddawał się i zabrakło niewiele, by dopadł go na ostatnich metrach. Nasz zawodnik musiał się jednak zadowolić brązowym medalem (czas: 2.07,04).

Srebro przyszło dzień później, na dystansie 200 m stylem dowolnym. Gabriel dos Santos Araújo znów od początku wyszedł na prowadzenie i ostatecznie wygrał z 21-sekundową przewagą. Jacek Czech stoczył jednak wspaniały pojedynek o drugie miejsce. Po pierwszych 50 metrach lepszy od Polaka był Ukrainiec Bondarenko, nasz zawodnik dopadł go jednak jeszcze przed drugim nawrotem i z czasem 4.22,96 zajął ostatecznie pewne drugie miejsce. Trzeci był ostatecznie Alberto Abarza z Chile.

Day 6 of the Allianz World Para Swimming Championships on the 5th August 2023 at Manchester Aquatics Centre in Manchester, England. Photo Credit: Sam Mellish / WPS

Dystans 200 m stylem dowolnym, zdaniem samego zawodnika, był najlepszym jego występem na mistrzostwach w Manchesterze. Udało mu się przecież pobić rekord życiowy. Natomiast najtrudniejsza była według niego ostatnia z konkurencji – 50 m stylem grzbietowym.

– W ciężkich dla mnie warunkach, przy dużym upale na basenie i sporej duszności, trzeba było pokonać te 50 metrów na pełnym gazie – opisał Jacek Czech. – Tak naprawdę ten plan zrealizowałem ja i Brazylijczyk, reszta rywali osłabła.

Rzeczywiście, Brazylijczyk Gabriel dos Santos Araújo ponownie szybko oddalał się od reszty zawodników, jednak od połowy basenu kontakt trzymał z nim już tylko Polak. Ostatecznie zwycięskiego zawodnika z Ameryki Południowej i drugiego na finiszu Polaka dzieliły nieco ponad 3 sekundy, natomiast kolejny rywal, Ukrainiec Bondarenko, był od Brazylijczyka gorszy o niemal 9,5 sek.

Trzy medale i pobity rekord życiowy – to niezwykłe osiągnięcia, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę wiek Jacka Czecha. Nieelegancko jest zaglądać w metrykę, ale nie o zaspokojenie niezdrowej ciekawości tu chodzi, lecz o podziw. Jacek ma 47 lat. Zaczynał pływacką karierę, gdy jego rywal z Brazylii był dwuletnim chłopcem. Upiera się jednak, że nie młodnieje.

– Wykorzystuję do maksimum swoje możliwości, szanse i mam w sobie niesamowitą determinację, upór, ale myślę też, że w moim życiu dzieją się małe cuda. Bóg zsyła mi dobrych ludzi, którzy mnie wspierają i tam, gdzie jedne drzwi się przede mną zamykają, otwierają się nowe – podkreślił. – Ja daję z siebie wszystko, w stu procentach. Przez ostatnie 2-3 lata naprawdę ciężko trenowałem. Na pewno zrobię wszystko, żeby pływać na najwyższym poziomie jak najdłużej.

Postawić „kropkę nad i”

Srebrny medal na 400 m stylem dowolnym (klasa S10) zdobyła Oliwia Jabłońska. Polka od początku płynęła w czołówce, na każdym nawrocie zajmowała drugą pozycję. Starała się dopaść Węgierkę Biankę Pap, jednak tego dnia było to niemożliwe. Polka zakończyła z czasem 4.38,57, pięć sekund za zwyciężczynią. Powtórzyła w ten sposób swój wynik z poprzednich mistrzostw świata, wtedy także lepsza okazała się Węgierka Pap.

autor zdjęcia: Przemysław Czech

Na tym samym dystansie (także klasa S10) brązowy medal padł łupem Alana Ogorzałka. Po pierwszym nawrocie nasz reprezentant zajmował trzecią pozycję. Później spadł na piątą, jednak w połowie dystansu odzyskał trzecie miejsce, a nawet zaczął gonić prowadzących: Włocha Stefano Raimondiego i Holendra Basa Takkena. Ostatecznie zawodnicy w takiej kolejności zakończyli rywalizację.

autor zdjęcia: Przemysław Czech

Z dwoma złotymi, trzema srebrnymi i dwoma brązowymi krążkami Polska zajęła 16. miejsce w tabeli medalowej. Wygrała reprezentacja Włoch (26 złotych medali, 15 srebrnych i 11 brązowych), przed Ukrainą (bilans: 20-13-22) i Chinami (18-20-13).

– Jestem bardzo zadowolona z wyniku końcowego – podsumowała Beata Pożarowszczyk-Kuczko, trenerka główna kadry narodowej w parapływaniu. – Jestem też zadowolona z przyjętego przez nas procesu kwalifikacji, bo na mistrzostwa nie pojechały osoby z przypadku, tylko każdy z dziesięciorga zawodników skończył co najmniej na miejscu w finale.

Prócz medalistów, w Manchesterze solidnie zaprezentowali się także: Joanna Mendak (m.in. czwarta na 100 m stylem motylkowym w klasie S13), Anna Płoszyńska (m.in. szósta na 100 m stylem klasycznym w klasie SB4), Michał Golus (m.in. piąty na 50 m stylem dowolnym i 100 m stylem motylkowym w klasie S8), Igor Hrehorowicz (m.in. szósty na 200 m stylem zmiennym w klasie SM9), Krzysztof Lechniak (m.in. szósty na 100 i 200 m stylem dowolnym w klasie S3) oraz Wojciech Makowski (m.in. siódmy na 100 m stylem grzbietowym w klasie S11).

Beata Pożarowszczyk-Kuczko podkreśliła, że u wielu zawodników wciąż są rezerwy, jest więc nad czym pracować.

– Świat nie śpi – dodała trenerka kadry. – Mam wrażenie, że gonimy ten pociąg, ale jeszcze trochę nam brakuje.

Istotna jest też znakomita atmosfera, jaką udało się wytworzyć w kadrze, a która także ma przełożenie na coraz lepsze wyniki. Zawodnicy dopingują się wzajemnie, a naszej drużyny trudno nie zauważyć na trybunach.

– To dla mnie priorytet, żeby ta grupa fajnie funkcjonowała i czuła, że ma wsparcie sztabu – podkreśliła Beata Pożarowszczyk-Kuczko. – A my naprawdę w sztabie bardzo się lubimy i wspieramy. Zaryzykuję stwierdzenie, że czasami rozumiemy się bez słów. To jest ważne, bo jak zawodnicy dostaną wsparcie od nas i poprą to dobrą, codzienną pracą na treningach, to tę „kropkę nad i” w pewnym momencie postawimy.

autor zdjęcia: Przemysław Czech
zawsze i wszędzie #KibicujemyParaolimpijczykom